Witam Cię z północnej Polski! Masz intelekt Einsteina, serce Matki Teresy i ciało Adonisa albo - co o wiele ważniejsze - piękną duszę? Jeśli tak - czuj się adresatem mojego bloga.
RSS
sobota, 25 maja 2013

Emile Hirsch jako Alexander Supertramp w dramacie "Wszystko za życie"

 

Marek, czyli mistyfikacja, jakiej świat nie widział

 11.06.2010

Nikt Cię nigdy nie przytulał? Nie wierzę. Przecież miałeś 2 dziewczyny!

Moze i tak ale to bylo dawno.. bardzo dawno temu .

A TY nie chcialbys przytulic sie do mnie..?

Wiesz, najgorzej, gdy rodzice nie przytulają dziecka. Może ono mieć wtedy problem z okazywaniem uczuć do końca życia. (Nie) kochamy tak, jak nas (nie) kochano.

Ja wlasnie bardziej mowilem tutaj o tym ze jako dzoecko nikt mnie nie przytulal.. bo akurat tak bylo  moze stad u mnie taki niedosyt tego przytulania hahah

  Ja lubię przytulić się do kogoś, z kim czuję się absolutnie bezpiecznie, i zasnąć u jego boku. Jeśli jeszcze z głośnika płynie nastrojowa muzyka, to doświadczam błogostanu. Do ideału brakuje tylko dyskretnego oświetlenia, a najlepiej żeby było całkiem ciemno. Kocham ciemność. Jako dziecko panicznie się jej bałem, a teraz czuję się w niej bezpiecznie.

Ja tak chce !! Pragne cie przytulic :))

 Skąd wiesz, że chciałbyś się do mnie przytulić? Nie jestem ładny. Nie jestem nawet przystojny. A Ty jesteś bosko piękny i potwornie byś mnie onieśmielał.

Skad wiem... po prostu wiem !!

Daj spokoj z tym bosko piekny.. chyba troche przesadzasz.

Jestes przystojny...mnie sie bardzo podobasz.. Przeslij mi jakas fotke dawno nic nie przesylales..

 Uważasz, że jestem głupi czy mądry? Czy tak pomiędzy?

Jak noga? Kiedy będziesz zupełnie sprawny?

Co to za pytanie !!! Jasne ze madry... bardzo madry !!

Noga w miare.. kiedy sam nie wiem..moze za miesiac bedzie juz calkiem ok !

Dzis jest cholernie goraco..chyba zaraz wskocze pod chlodny prysznic!

 Kocham Cię… jak brata, którego nigdy nie miałem. Wiem, że inne wyznanie by Cię stresowało, ale przeciwko takiej braterskiej miłości chyba nic nie masz, co?

TYlko jak brrata uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu Myslalem ze inaczej.

 Twoj M

 

Nie zartuj nie jedz !! Do kogo bede pisal... znowu do siebie czesto piszemya Ty teraz znikniesz.........:((

 

Marek wysłał(a) Ci wiadomość.

 

 

Marek R.12 czerwca 2010 o 06:09

Temat: hej

hej Misiu..porozmawiamy na facebooku ..??

 

 

 

12.06.2010

NIgdy nie słyszałem tej piosenki dzieki:)

 Misiek o której jutro wyjezdzasz..??

 Twoj M

 

Wyslij mi jakas fotke..prosze...

Twoj M

 

21.06.2010

Hej....

Ciekawe jak Ci tam nad morzem.. co robisz... czy odpoczywasz...

Wracasz w tym tygodniu....................

Moje dni mijaja w sumie bardzo podobnie..praca dom...dom praca....

 Nic szczegolnego nie robie....

W pracy mamy jakby troszke mniej zajec... jakby troche wszystko w koncu zwolnilo.. Niestety dzis scialem sie z facetem z kadr..wlasciwie z kierownikiem kadr.Chcial na mnie wymusic zatrudnienie corki swojego znajomego... tylko ze niestety nie wiem co ona by u nas rovila bo z wyksztalcenia jest filozofem. Wiesz w takich sytuacjach czuje sie naprawde dziwnie. Ten kierownik kadr poprosil mnie zebym przyszedl do niego do pokoju ..wlasciwie chcial mi cos pokazac..mamy taki program dla kadr na kompach i w sumie pod tym pretekstem zwabil mnie do sojego pokoju.. Nagle na biurku pojawily sie ciastka.. a on wyjal butelke jakiegos wina.. nie otworzyl tylko wreczyl mi mowiac ze dostal od jakiegos znajomego swojej zony ktory przywiozl ten trunek z Holandii.. a on ma juz tak pelen barek ze nic juz sie tam nie zmiesci..

 Nie lubie naprawde takich sytuacji... powiedzialem mu ze ja tez mam pelen barek i zeby dal to komus innemu...staralem sie jakos z tego wybrnac.. Zrobil kwasna mine ale kontynuowal dalej..a pozniej zaczal mowic o tym ze chcialby zatrudnic tutaj Kogos po znajomosci ...hahahah i ze ona jest absolwentka filozofii hahah i moze by jej jakas prace ogolna w jakimssekretaroacie znalezc ..wszystko bylo by w miare ok jesli gdzies taki wolny wakat byl... choc takie sytiacje i tak sa dla mnie dziwne.. Pozniej nie wiadomo jak traktowac takie osoby..szczegolnie jesli ktos sie nie sprawdza i zle sie z tym kims wspolpracuje..

Odmowilem mu ..temu z kadr... a on zaczal na mnie prawie wymuszac to zatrudnienie... wyobrazasz  sobie .to!!

Wkurzylem sie i mialem juz kiepski humor do konca dnia.. Dzis nie bylem w pracy zbyt dlugo bo mialem umowione spotkanie wiec w pracy zdarzylem sie tylko wkurzyc i musialem wyjsc na to spotkanie hahah calkiem bez sensu...

 

Rodzinka chce zebym do nich pojechal... Ojciec dzwonil do mnie w weekend.. chce zebym przyjechal na tydzien...

 Ja bardziej wolalbym pojechac na tydzien dwa ale moze jakos pod koniec lipca...

 I nie uwierzysz kto sie do mnie odezwal.. no kto...

Filip... napisal do mnie ot tak.. z reszta co jakis czas pisze powiedzmy raz na 4-5 miesiecy... pisalem ci ostatni raz kiedy do mnie sie odezwal.. nawet wyslalem ci jego maila... Wtedy pisal ze kogos poznal i ze jest szczesliwy.. Teraz tez o tym napisal.. ze jest szczesliwy w zwiazku. Tak naprawde brzmialo to jakby wyliczal swoje sukcesy... szczesliwy..zakochany..kupuje mieszkanie.. zarobil wiecej pieniedzy haha Bardzo mnei tym rozbawil.. A najbardziej tym ze chce sie ze mna spotkac.. Zakonczyl tego maila tym,ze moglibysmy spotkac sie na 'pifku' i pogadac...

Spytalem sie go ale wlasciwie po. co. myslisz ze mielibysmy o czym rozmawiac... dodalem tez czy twoj facet nie mialby nic przeciwko hahah

A on mi na to ze przeciez  miedzy nami nic nie bylo.. ze nawet sie nie widzielismy i ze bedzie to spotkanie dwoch znajomych bo przeciez nie moze byc nic wiecej.

 Jaki ten facet jest dziwny... wiesz kiedy do niego napisalem pierwszy raz.. w 2008 roku jakos pod koniec 2008r.... korespondowalismy z rok moze nie caly.. W sumie sklocilismy sie pod koniec korespondencji... wiesz jak bylo bo ci o tym pisalem. A on raz na jakis czas cos pisze nadal pisze..ja zalozmy odpowiadam jednym zdaniem nie kontynujac i korespondencja umiera... mija jakis czas on znowu sie odzywa.. Wczesniej w mailu  tez sie chwalil ..tym razem tez ale teraz zaproponowal spotkanie hahahh

Czego on moze ode mnie chciec..?? Dlaczego tak bardzo sie uparl na to spotkanie..?

 Myslisz ze chce mi cos udowodnic..? Zrobic mi na zlosc..? A moze chcialby kontynuowac swoje opowiesci o szczesliwym zwiazku... hahah

Pod sam koniec naszej korespondencji okazal sie dosc nie mily... teraz pisze ot tak zwyczajnie..jak do starego znajomego hahah

z ktorym chce sie spotkac na piwo i sobie porozmawiac...nic wiecej.. Nawet podkresla to ze nic wiecej byc nie moze hahah I nie uwierzysz wysylal mi swoje 3 zdjecia.. ot tak w tym samym mailu..I napisal: "teraz wygladam tak jak na fotkach"

Zaskakuje mnie zawsze to ze odzywa sie do mnie pierwszy... wczesniej go olalem a on nadal do mnie pisze...

Spytal sie mnie czy mam czas w tym tygodniu..zaznaczyl ze w weekend nie moze . a jesli nie w tygodniu to moze  po wakacjach bo w lipcu wyjezdza. Wyobrazasz sobie to.. hahah  On naprawde napisal do mnie jak do starego kumpla jak gdyby nigdy nic ot tak zwyczajnie .I jeszcze napisal kiedy nie moze sie spotkac czyli przed weekendem bo pozniej to dopiero po wakacjach.. czuje sie jak na jakiejs promocji..szybko kupuj bo towar sie konczy hahah Wiem to bylo zlosliwe ale jakos nie potrafie inaczej do niego podejsc..TYlko zastanawiam sie o co temu facetowi chodzi.. dlaczego tyle czasu minelo a on nadal probuje mnie wyciagnac na to cholerne spotkanie... wlasciwie po co... chce cos sobie sam udowodnic..

 A poza tym u mnie nic sie nie dzieje... jutro znowu praca... i znowu rano musze wstac...

 Ciekawe kiedy wracasz... pogode masz chyba w miare ok... nie pada..nie jest za goraco...

Chcialbym teraz gdzies wyjechac..odpoczac juz od tego wszystkiego...

 Twoj M

 Wiesz z jednej strony jestem troche ciekawy czy ten Filip to taka
zniewiesciala ciota... moze nie powinienem tak pisac aale nie potrafie
chyba jednak wyczuc ludzi...
Nie wiem czy kiedys ci pisalem o tym ze moj kumpel z liceum  ktory
wczesniej pasjonowal sie fotografia zostal zawodowym fotografem..
powinienem napisac artysta :)
Wygral tez sporo roznych konkursow fptpgraficznych.. wiesz on mial
zawsze jakies duze wyczucie do ludzi. Spojrzal na Kogos i jego pierwsze
spostrzezenia o drugiej osobie byly zawsze w 100 % trafne. Mnie sie
czasami takie wyczucie zdarza ale nie czesto..\

Pamietam jak kiedys znajomy pokazywal mi rozne zdjecia modelek...
bialo-czarna fotografia. uwiebiam taka..z reszta tez interesuje sie
fotografia i kiedys zdjec robilem duzo wiecej. Moje zdjecia nigdy nie
byly tak dobre jak jego.. ale chce ci powiedzoec ze pokazal mi zdjecie
jakiejs tam dziewczyny..a ja powiedzalem mu  ze z tego zdjecia bije
spokoj i ta niezwykle spokojna..urocza... dziecwyzna .. ma oczy jak
aniol.. Pamietam jak to powiedzialem..A on sie zasmial..spytal sie mnie
jeszcze raz co mysle o kiebiecie na zdjeciu... ja powiedzialem. A
pozniej mialem okazje ja poznac..szok.. Ja odebralem ja jako spokojna
dzoewczyne..takie mialem odczycia.. a zobaczylem furiatke w
rzeczywistosci.. To co widzialem na zdjeciu to byl efekt swietnego
fotografa ..Niestety zdjecia klamia.. a moze ja nie potrafie ich
odczytywac..nie mam takiego wyczucia.
Nie pierwszy raz mi sie to zdarzylo...podobna sytuaacje mialem ogladajac
kiedys zdjecia innej osoby.. to tez byly bialo-czarne zdjecia..  i
rowniez bylem zaskoczony widzac ta osobe w rzeczywistosci. Szczegolnie
ze akurat te zdjecia mialy zatuszowac pewne mankamenty jej urody..
wlasciwie nie poznalem tej dziewczyny .. Znajomy powiedzial mi ze to je
ta osoba ze zdjec a ja bylem w szoku. Tu akurat byla taka sytuacja ze
znajomy robil kolezance zdjecia tak wlasciwie po kolezensku bo ona
chciala startowac jako fotomodelka i musiala wyslac swoje fotki gdzies
tam na konkurs itd..

pozniej ja tez zastosowalem pare takich chwytow np fotografujac swoja
siostre ktora akurat miala na twarzy tradzik ahahh a na zdjeciach ktore
zrobilem nie bylo tego widac. Siostra byla zachwycona haah Oczywiscie
zdjecia rowniez bialo-czarne hahah

Calus.

Twoj M

 http://www.youtube.com/watch?v=t25AOSxZZkI

Uciekam spac.......

 

 

 

19:36, narcyzpierwszy
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 maja 2013

 

Dzień, w którym zgasło światło

 17 maja 199817 maja 2013

 The Garden of Love

By William Blake

I went to the Garden of Love,

And saw what I never had seen:

A Chapel was built in the midst,

Where I used to play on the green.

 

And the gates of this Chapel were shut,

And Thou shalt not. writ over the door;

So I turn'd to the Garden of Love,

That so many sweet flowers bore.

 

And I saw it was filled with graves,

And tomb-stones where flowers should be:

And Priests in black gowns, were walking their rounds,

And binding with briars, my joys & desires.

Ogród miłości

William Blake 

Do ogrodu miłości wstąpiłem,

Nie poznałem go – aż tak się zmienił.

Kaplica w nim stała na środku

Gdziem niegdyś się bawił w zieleni.

 

Kaplicę zamknięto na głucho

Ktoś „nie będziesz…” wypisał nad drzwiami

Więc udałem się do ogrodu,

Co cieszył tyloma kwiatami.

 

Zobaczyłem, że pełno w nim grobów,

Szare płyty w nim były, nie kwiaty

W czerni snuli się mnisi, przechodzili wciąż cisi

Wiążąc cierniem bez litości moje żądze i radości.

 

tłumaczenie: Krzysztof Puławski   

 Tamtego dnia straciłem wiarę, nadzieję i miłość, a z rzeczy prozaicznych – dach nad głową i wszystko, na co pracowałem przez 28 lat nędznego życia. Rozpoczął się II etap mojej tułaczki i bezdomności, który praktycznie trwa do dzisiaj.

 

 

17:14, narcyzpierwszy
Link Komentarze (1) »
czwartek, 16 maja 2013

 

Dlaczego widząc dwóch mężczyzn trzymających się za ręce, odczuwamy większy dyskomfort, niż widząc dwóch mężczyzn trzymających broń?

 Jak zauważa gazeta, wskazane w podręczniku przejawy dyskryminacji w szkole mogą budzić kontrowersje. Zdaniem autorów należą do nich m.in. bale studniówkowe, podczas których poloneza można zatańczyć jedynie z przedstawicielem płci przeciwnej.

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-rzeczpospolita-szkolna-walka-z-homofobia,nId,968827?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

 

PS Ja zrezygnowałem ze studniówki.

15:24, narcyzpierwszy
Link Dodaj komentarz »

 

Marek, czyli mistyfikacja, jakiej świat nie widział

10.06.2010

Wiem jedno: Jeśli kocham kogoś na podstawie listów, to pokocham go także w rzeczywistości, od pierwszego spotkania. Jeśli serce nie drgnie mi podczas korespondencji, to nie drgnie też na spotkaniu. Moja intuicja naprawdę jeszcze mnie nie zawiodła.

Boję się trochę tego, że w listach będziemy bardzo blisko a na spotkaniu okaże się że nie potrafimy ze sobą rozmawiać a tylko i wyłącznie pisać.

Skąd masz taką pewność , że w rzeczywistości poczujesz do mnei to samo zo w listach..??A jesli będzie inaczej..?

Masz dużo wątpliwości co do mnie..co do naszego spotkania..??

Pewnie tak skoro nie chcesz się nadal ze mną spotkać..

 Z Arturem było trochę podobnie jak z Adamem – lubiłem jego listy, ale nie kochałem go. Łudziłem się, że może spotkanie to zmieni i zapałam do niego miłością, ale: patrz wyżej. Nie pamiętam dokładnie, jak długo korespondowaliśmy. Przypuszczam, że coś koło 8-9 miesięcy.

 Ja nie odrzuciłem Artura. Spotykałem się z nim i pomagałem mu w nauce, choć śmiertelnie się z nim nudziłem.

A jesli bedziesz nudzil sie ze mna.. jesli okaze sie inaczej chcemy soedzac wolny czas.. jesli nie bedziemy potrafuli spedzac razem czasu..??

Wiedziałem, że homoseksualiści są bardzo niestali. Wolałem odczekać, aż mu się znudzę. I doczekałem się po kilku miesiącach znajomości.

czy tylko  homoseksualisci sa niestali w uczuciach..? A Ty nie jestes homoseksualista ?

Nie lubie bardzo takich uogolnien  choc moze jest w tym troche racji bo najwiecej zarazonych hiv to wlasnie geje.

Artur usiłował przy pomocy różnych intryg rozbić mój związek z Marcinem, bo nie mógł znieść, że ja kogoś mam już 2 lata, a jego związki trwają 2 tygodnie.

Mowiac szczerze uwazam ze dwa lata to tez nie dlugo a dwa tygodnie to juz w ogole smiesznie krotko.. Moze dlatego zwrocilem uwage na J. Poniedzialka..nie to ze on mi sie jakos wyjatkowo podoba..zwrcilem uwage na to ze byl w zwiazku tak dlugo..to zrobilo na mnie najwieksze wrazenie.. oczywiscie jesli byl wierny w zwiazku..kochal go szanowal to napawde jestem pod duzym wrazeniem tego ze sa na swiecie ludzie ktorzy potrafia sie kochac i byc ze soba ..

..ale nie znam go wiec trudno tutaj odniesc sie do tego co mowi sam o sobie...moze sobie zaprzecza - nie zwrocilem na to uwagi.  Pisac do niego nie zamierzam;)

 Chyba tak już jest, że jedni mają dar poznawania i właściwego oceniania ludzi przez listy, a inni nie. To chyba kwestia wrażliwości.

 A Ty masz taki dar..? Ja nie wiem czy ja go mam..tzn sam nie wiem..

Nie, nie sprawiłeś mi przykrości, Marku. Dziękuję za szczerość. Jest mi tylko smutno, że nie odwzajemniasz moich uczuć. Zawsze to czułem, choć niektóre Twoje słowa mogły być mylące.

Napisalem ze nie potrafie wyznac ci milosci w listach..wolalbym zrobic to w cztery oczy;)

przeciez wiesz ze mi na Tobie zalezy.

Twoj M

 Tak, to były słowa, ale nie widzisz tego, że za nimi poszły czyny? On dla mnie zadarł z matką, którą kochał i która poza nim świata nie widziała. Zrezygnował dla mnie ze studiów (bo musieliśmy uciekać z Wrocławia). Zrezygnował z materialnego bezpieczeństwa, które dawała mu rodzina. We Wrocławiu, jako że nie pracowałem, dzielił się ze mną pieniędzmi, które dostawał od mamy na życie, a które były tak wyliczone, żeby wystarczyły tylko dla jednej osoby. Dla mnie zaryzykował podróż do obcego kraju. Przecież nie znał słowa po niemiecku! We Wrocławiu nabawiłem się wrzodów żołądka. Na to nałożyła się depresja, w którą wpędziła mnie jego mamusia. Przez rok w ogóle nie nadawałem się do życia; w niczym nie byłem w stanie mu pomóc. Wyobrażasz sobie 19nastolatka, który sam prowadzi dom, firmę i opiekuje się chorym mężem? Przecież mógł, jak jego rówieśnicy, beztrosko bawić się, szaleć na dyskotekach i romansować! Mógł też zostać w rodzinnym domu i opływać w luksusy! A to, że zamienił swój ukochany Wrocław na mój ukochany Toruń, też się nie liczy? Przecież w Toruniu nikogo nie miał poza mną, żadnych znajomych ani rodziny!

Ja natomiast dla niego zrezygnowałem z opieki nad mamą, która walczyła ze śmiertelną chorobą. Zrezygnowałem z pracy na uczelni. Znosiłem niewyobrażalne upokorzenia ze strony jego rodziny.

Masz racje...faktycznie duzo was to kosztowalo...Ponoc prawdziwa milosc potrafi przetrwac wszystko ale to chyba zbyt idealistyczne podejscie.. Moze to nie byl dla was dobry czas..

I ci wszyscy ludzie ktorzy sie wtracali..ja dlatego trzymam rodzinke na dystans od swojego zycia. Uwazam ze nikt nie pownien sie wtracac w zwiazek dwojga ludzi. Nawet jesli maja jakies poblemy w zwiazku sami powinni je rozwiazywac.

To Twoim zdaniem nie są czyny?! To jeszcze mało?!

Jak myślisz – co nas uzdolniło do tych czynów? Powiem Ci: słowa, które powiedzieliśmy sobie w naszych listach. Nie waham się postawić tezy, że gdyby tych listów nie było, jego piekielnie przebiegła, despotyczna, uparta jak osioł, bezwzględna, idąca po trupach do celu matka rozprawiłaby się z naszym związkiem w mig. Bez zapewnień o miłości bylibyśmy sobie obcy! Bylibyśmy tylko dwojgiem ludzi, którzy się wzajemnie testują, a takich ludzi łatwo rozdzielić. Wielkie słowa są matką wielkich czynów!

A Ty nigdy nie testowales partnera..?

A gdybys jeszcze raz mogl poznac Marcina..nie wiem cofnac sie w czasie.. co zrobilbys inaczej?

Myslisz ze wasz zwiazek mial jednak szanse..gdyby cos potpoczylo sie inaczej..?

Na jednej ze swoich kaset Marcin powiedział do mnie: „Chcę się z Tobą spotkać, żeby Ci pokazać, że to, co piszę i mówię do Ciebie, to nie są puste słowa; że kocham cię znaczy kocham cię, i nic innego”. Sam pomyśl, czy ja bym z nim zamieszkał w tym cholernym Wrocławiu, gdybym nie kochał go na zabój? Myślisz, że było mi tam słodko? Nie miałem pracy, przymierałem głodem, umierałem ze strachu przed „najazdem” mamy Marcina i nie znosiłem ludzi, z którymi dzieliliśmy mieszkanie. To była dla mnie mordęga, ale wiedziałem, że zbyt dużo padło wielkich słów, by teraz tak po prostu dać za wygraną.

Fakt – rozstaliśmy się po 2,5 burzliwych latach, ale ile par zostaje dziś z sobą do końca życia? Sam nie tak dawno mówiłeś, że nie znasz pary, która byłaby długo szczęśliwa, więc?!

Nie znam dlatego te 18 lat J. Poniedziałka mnie powalilo na kolana ..mogłbym powiedziec ze mu zazdroszcze ale ponoc i ten zwiazek tez sie zakonczyl..

Gdybyśmy nie poznali i nie pokochali się w listach, nasz związek nie trwałby 2,5 roku, tylko 2 miesiące! W dawnych czasach wszyscy wielcy (i nie tylko) pisali listy do swoich wybraków. Listy były normalnym sposobem poznawania się, okazywania sobie uczuć i zarazem małymi dziełami sztuki/literatury. Gdyby ludzkość powróciła do tego pięknego zwyczaju, liczba rozwodów znacznie by zmalała – jestem o tym przekonany. Ale komu w naszym zabieganym społeczeństwie chce się dziś „tracić” czas na długie korespondowanie! Ludzie nie mają świadomości, czego się pozbawiają.  

 Ty piszesz z wieloma osobami... wiec chyba troche tych osob jest;)Myslę, ze jesli Ktos pisze to nie uwaza ze to strata czasu...

Twoj M

 Widzę, że Jacek Poniedziałek nie może Ci wyjść z głowy. Skoro jesteś taki ciekawy, to może sam go zapytaj, czy był wierny przez 18 lat. Moim zdaniem on sam sobie zaprzecza: mówi, że po 18 latach wie się, że to jest ten człowiek, z którym się chce zestarzeć, a jednak już nie jest z tą osobą, więc jak to właściwie z nim jest?

Ja osobiście nie wierzę, że para monopłciowa może być sobie wierna przez dłuższy czas, bo takiej nie znam (moją ambicją było ustanowienie precedensu). Poza tym wierność fizyczna to nie wszystko. Czasem zdradza się jedną myślą, spojrzeniem…

jak to nie wierzysz ze ludzie moga byc sobie wierni..? A Ty potrafisz byc wierny..? Dlaczego nie wierzysz w ludzi..

Jesli nie wierzysz ze para dwoch mezczyzn moze byc sobie wierna to dlaczego rozmawiasz ze mna..jesli nie dajesz nam szansy..?

 Wiernosc fizyczna to jedno ale z drugiej strony co to znaczy zdradzic kogos spojrzeniem...?? Skad wiesz ze twój partner zdradzi cie spojrzeniem..a jesli tak ci sie tylko wydaje..

Ja głęboko wierzę, że każdemu pisana jest jedna, no może góra dwie miłości w ciągu życia. Gdybym w to nie wierzył, gdybym uważał, że „nieudanego” partnera można do skutku zastępować innymi, też chyba nie wierzyłbym w sens szukania miłości przez listy.

Smutne ze milosc  moze sie skonczyc...

Czy z aniolka mozna stac sie diablem..

Romanowicz twierdzi, że Marcin był w wieku, w którym człowiek jeszcze się zmienia – na moich oczach z chłopca przeistaczał się w mężczyznę. I może dlatego stał się "diabłem". Choć z pewnością ja miałem w tym niemały udział, bo nie mam łatwego charakteru. W każdym związku jest dwoje winnych, choć wina ta może się różnie rozkładać.

 No tak ale otoczenie ma duzy wplyw na to w jakim kierunku zmienia sie ten czlowiek...jest duzo czynnikow ktore maja na to wplyw...

naprawde uwazasz ze masz trudny charakter hahah no ja tez uwazam ze mam trudny charakter ;)

Twoj M

 Przepraszam, że zwierzyłem się temu chłopakowi z „naszych” problemów i zamieściłem ten list na blogu. To nie był list do Ciebie, więc nie mogłem wiedzieć, że będziesz miał coś przeciwko jego publikacji. Jeśli Ci na tym zależy, mogę go skasować. Nie żalę się na Ciebie innym, ale byłem potwornie nieszczęśliwy i samotny i musiałem komuś się poskarżyć, skoro Ty mnie ignorowałeś.

To proszę skasuj.

 Powiedz naprawde nie rozumiesz tego, ze mozna chcec sie do kogos
przytulic poczuc dotyk drugiej osoby..

 To nie do końca tak. Ja po prostu większą wagę przywiązuję do słów i czynów. Poza tym są różne rodzaje przytualnia…

Przytulanie to przytulanie... mnie nigdy nikt nie przytulal wiec jakos bardzo tego potrzebuje..

 To źle,że chciałbym sie przytulic... ?

 Oczywiście, że nie! To miłe, gdy mówisz mi, że chciałbyś się do mnie przytulić, tylko… skąd możesz to wiedzieć? I co daje przytulenie do człowieka, którego się nie kocha?!

Nie powiedzialem ze cie nie kocham;)

Twoj M

 Teraz podpisujesz się „M”, a nie „Twój Marek”. Chyba wiem dlaczego….

 

  Czy to możliwe, żeby Łódź i Warszawa nie lubiły się bardziej niż Bydgoszcz i Toruń?

 Oto jeden z postów:

 

ŁÓDŹ- WARSZAWA = To jest dopiero konflikt !! xD :D

(2010-06-10 18:18)
~Kamil

Nie jestem z obu tych miast, ale mieszkałem w
Warszawie i teraz mieszkam w Lodzi. Lodzianie nie
znoszą wręcz warszawiaków, za to Warszawa
zachowuje się jakby w ogóle nie obchodziła ją Łódź
i niechęć łodzian do nich (stolicy). W ogóle
chyba nie interesują się tym miastem i zachowanie
łodzian w tej materii jest im obojętne. Chodź
Warszawa jest po tysiąckrotnie lepsza od Łodzi pod
każdym względem, to łodzianin i tak zawsze będzie
z pogardą mówił o Warszawie i na siłę udowadniał
na ślepo,że jest gorsza niż Łódź. A Łódź jak Łódź,
bezrobocie, brak perspektyw, słaba komunikacja
miejska która się sypie, nieżyczliwość i
"naburmuszenie" mieszkańców do wszystkich wokół,
zepsuta młodzież, dużo emerytów, smród w
tramwajach i autobusach, ścisk , stare
kamienice,(i chyba największa liczba alkoholików
na ulicach ze wszystkich dużych polskich miast w
których byłem). Przyzwyczaiłem się do Łodzi i ją
lubię mimo wszystko, mimo jej tylu słabości.
Aczkolwiek po studiach nie widzę tutaj dla siebie
przyszłości, więc trzeba będzie zabrać z tego
miasta co swoje i je opuścić :) Pozdrawiam
czytelników.

Cos w tym jest faktycznie Wawa nie lubi Łodzi i na odwrot..

To kwestia  standartu zycia.. Ludzie sa wsciekli ze np nie ma tylko stanowisk pracy tylko mozliwosci co w Wawie... Ja zarabiam ja bedac  za-dyr w Łodzi tyle samo co koordynator projektu w Wawie hahah A za-dyr w Wawie zarabia tyle ze moglaby  mnie rozbolec od tego glowa hahah

Tylko te dojazdy z łodzi do Wawy sa koszmarne.. Poza tym wynajm mieszkania w Wawie tez nie jest taki tani.. O zakupie nie wspominajac ..zalezy w jakiej dzielnicy.. A w Łodzi ceny nie sa takie tragiczne z pensa warszawska hahah

„ smród w
tramwajach i autobusach, ścisk , stare
kamienice,(i chyba największa liczba alkoholików
na ulicach ze wszystkich dużych polskich miast w
których byłem)”

 To juz chyba przesada.. w Wawie  troche mieszkalem i tam duzo zalezy o jakich dzielnicach i jakich rejonach Wawy rozmawiamy..tam tez komunikacja bywa tragiczna.. tam tez sa rejony..dzielnice gdzie strach chodzic..

 Twoj M

  Weźmy sprawę związków jednopłciowych na chłopski rozum: Czy geje, którzy są produktem niezdrowych stosunków rodzinnych (brak ojca lub/i władcza i/lub nadopiekuńcza matka), mogą stworzyć normalną, kochającą się rodzinę? Czy mogą kochać, jeśli nie nauczyli się tego, patrząc na miłość rodziców?! Miłości i języka ojczystego uczymy się od naszych opiekunów.

 Uwazasz ze jestem produktem chorych stosunkow rodzinnych ..ze jesli mialbym normalna rodzine nigdy nie zaintersowalbym sie Toba..?

 Prawdopodobieństwo, że homoseksualista będzie umiał kochać, jest równe temu, że ludzkie dziecko wychowane przez wilki (a były przecież takie przypadki w historii ludzkości) będzie mówiło w ludzkim języku! Czyli żadne.

 Czyli nie mam zadnych szans....?

 Jakie więc jest wyjście dla homoseksualisty? Wydaje się, że nie ma żadnego. Tzw. leczenie z homoseksualizmu, do którego namawiają niektórzy, może być skuteczne tylko wtedy, gdy dany osobnik ma w sobie choćby cząstkę orientacji heteroseksualnej – w takiej sytuacji można ją wydobyć i próbować wzmocnić.

 No ja bylem z kobieta.. to znaczy ze powinienem sie leczyc z tego ze zaintersowalem sie Toba.. ze spojrzalem na Ciebie inaczej ..ze spojrzalem na Ciebie tak jak kiedys patrzylem na kobiete...

mam sie z tego leczyc..? I szukac kobiety..?

 Nie zgadzam się z tezą, że tylko młodzi geje szukają wrażeń. Wszyscy ich szukają, no chyba że są w takim wieku, że już nikt ich nie chce. Jeśli zdarzają się geje-idealiści, to są to prawie zawsze ci młodsi, jeszcze (stosunkowo) niezepsuci.

 A mnie gdzie mozna zlokalizowac..? idealista czy cyniczny staruch..?

 Uciekam pod prysznic..
Dzis poloze sie wczesniej spac :)
Co dzis porabiales...?

Dobranoc

Twoj M

 Na niebiesko zaznaczono fragmenty moich listów - przyp. red.

 

04:24, narcyzpierwszy
Link Dodaj komentarz »

 

 

 

Marek, czyli mistyfikacja, jakiej świat nie widział

  3.06.2010

Cześć,

Ta osoba zaprosiła Cię do grona znajomych na Facebooku.

 

Marek R.
Wysłano zaproszenie:
Apr 3, 2010

 

 

 

 

 

 

Marek wysłał(a) Ci wiadomość.

 

 

Marek R.4 czerwca 2010 o 06:26

Temat: :((

Misiu nie zauwazyłem że wszedłeś:( ZAłuje że nie porozmawialiśmy..:(

 

 

 

 

Marek wysłał(a) Ci wiadomość.

 

 

Marek R.4 czerwca 2010 o 06:32

Temat: puk..puk..

Misiu jesteeeeeeeeeeeees????????????

 

 

 

 

 

4.06.2010

Nie  zartuj nie flirtowalem !!!

 Mam nadzieję, że miło się flirtowało na Facebooku.

 

8.06.2010

 

Marek wysłał(a) Ci wiadomość.

 

 

Marek R.9 czerwca 2010 o 06:35

(bez tematu)

Misiek ja tylko na chwile zniknalem..juz jestem a Ty?

 

 

 

 

 

 Marek wysłał(a) Ci wiadomość.

 

 

 

 

 

Marek R.9 czerwca 2010 o 06:37

Temat: gdzie jestes..?

gdzie jestes...........?>??

 

 

 

 

Marek wysłał(a) Ci wiadomość.

 

 

Marek R.9 czerwca 2010 o 06:41

(bez tematu)

Misiek wróć do mnie.....

 

 

 

 

       

 

 

Marek wysłał(a) Ci wiadomość.

 

 

Marek R.9 czerwca 2010 o 06:41

(bez tematu)

I nie odpowiedziales mi na kogo bedziesz głosowal..?

 

 

 

 

9.06.2010

 Dnia 9-06-2010 o godz. 19:48 Marek napisał(a):

dziękuje Kochany za przetłumaczenie piosenki:)

Cieszyłem sie wczoraj,że mogliśmy sobie porozmawiać. A dziś zajrzałem na twojego bloga... i nalazłem fragment o mnie.. Bardzo jesteś na mnie zły... wyżalasz się tak wszystkim...?

Nie wiem może ja po prostu nie potrafię sie otworzyc przed Toba... pamiętasz jak poprosiłem cie na poczatku naszej znajomości o nie umieszczanie moich listów i tych listów które piszesz do mnie. Wtedy czułbym się fatalnie gdybyś pokazywał to na forum na swoim blogu ..wiedziałbym, że nie mogę napisać nic otwarcie.. nic intymnego.. nic co jest dla mnie wazne bo mógłbym sięspodziewać ,że umieścisz to dla wszystkich... i później osoby których nie znam będą sobie czytały może zwierzenia ..coś co jest dla mnie bardzo ważne.

Opowiedasz o mnie innym..?

To źle,że chciałbym sie przytulic... ? Zadajesz mi bardzo intymne pytania ..naprawdeie nie wiem czy potrafię ci na nie odpowiedzieć w liscie...

 Ciekaw jestem co piszesz o mnie do innych.. tylko to co jest negatywne..hahha??

 Moze Ty mnie w ogole nie rozumiesz...

M.

 Mam dzisiaj zły dzień.... zaczął się jakos koszmarnie.. Wszedłem rano
pod prysznic namydliłem się i nagle jakby zabrakło wody hahah ... stałem
tak przez chwilę licząc na to że może to tak tylko przez chwile..
Oczywiście po 5 minutach wyszedłem z łazienki ..byłem wścierkły..byłem
cały w mydle i włosy równiez.. wytarłem się ręcznikiem założyłem spodnie
i wyszedłem na korytarz .. okazało się że ktoś zakręcił wodę..sąsiadka
krzyknęła do mnie że za chwilę ponoć wszystko wróci  do normy.. owszem
wróciło po godzinie.. wszedłem znowu pod prysznic ..W między czasie
zadzwoniłem do tego znajomego, który odwozi mnie do pracy, że się
spóźnie..
Pojechałem później do pracy taksówką.. Doczłapałem się do gabinetu, a
tam czekał na mnie tłum osób.. Okazało się, że parę osob się skłóciło i
czekali na mnie..
Koleżanka z pracy kłóciła się z kolegą o jakąś bzdurę.. okazało się że
przywiezli zamówione do biura wcześniej meble i ona zamawiała dodatkową
szafkę a tą szafkę również zamawiał kolega..tylko że szafka przyjechała
jedna a nie dwie...  Inna osoba z pracy robiła zamówienie na meble..
więc tez stała obok i upierała się,że zamawiała dwoe szafki a nie jedną
,że to błąd firmy od której kupowaliśmy meble a nie jej błąd.. Był też
facet który przywiózł meble.. był dośc milczący powtarzał tylko w kółko,
że on nie przyjmował zamówienia on tylko przywiózł meble i nic go nie
interesuje chce tylko pokwitowanie odbioru.. na to kumpela,że nie
pokwituje bo miały być dwie szafki.. Koszmar.
Zamawialiśmy dużo mebli .. parę biurek..różne szafaki.. krzesła do
biurek obrotowe itd...widocznie ktoś zrobił bląd i o jedna szafkę było
za mało..
W miedzy czasie kiedy wsztyscy przedstawiali mi problem wykkrzykując
nawzajem weszła sekretarka podając mi kawe i facet od transportu jakoś
nagle się obrócił i ruszył ręką..i uderzył w kawę którą trzymała
sekretarka.. ona próbowała złapać równowagę ale kawa się wychlusnęła
wprost na moją koszule.. i nagle wszyscy zamarli...w ońcu była cisza
tylko ja byłem już całkiem wciekły..

Za godzinę miałem spotkanie z prezydentem M. Zduńska Wola.. niestety nic
nie udało mi się zrobić z plamą.. na szczescie spotkanie wypadło dośc
dobrze ale starsznie sie wydłuzyło..
Dzwonił tez do mnie stary klient.. któremu kiedys projektowałem dom.. on
dzwoni do mnie bardzo czesto... i co chwilę coś unowocześnia u siebie w
domu.. jest artystą tzn dyrektorem teatru w wawie..zawsze jak gdzieś
jezdzi po świecie dzwoni do mnie i mówi że on chce żeby jego kuchnia w
domu wygladała tak samo jak u Pana X hahah Wielokrotnie zmieniałem mu
projekt.. ten sam dom wyglądał kiedys całkiem ianczej i do dziś
ewoluuje.. burzymy ściany ..stawiamy nowe hahah Po prostu szaleństwo a
on razem z żoną która nazywa pieszczotliwie "moja ruda pirania" mieszka
w jednej z modnych dzielnic warszawki w apartamentowcu razem ze swoją
rozkapryszoną córka..

On przebudowywuje nieustannie swój dom który zlokalizowany jest w
okolicach wawy.. mieszka w nim może 3 miesiące do roku ...ale ten dom to
jego zabawka .. jak coś zmienimy w projekcie.. robie wizualnizację on
nie jest do końca zadowolony..pozniej to zmieniam wielokrotnie.. on w
koncu jest prawie zadowolony.. pozniej ja nadzoruje wykonanie tego co
wymyslil- chyba bardzo mnie lubi bo zawsze chce zebym to ja wybieral
firme ktora to wykona i wszystkim koordynowal.... Pozniej jade zobaczyc
efekt koncowy.. on  wtedy jest niesamowicie dumny ze zmiany .. chwali
sie znajomym..robi przyjęcia.. a za jakiś czas dzwoni.. i wszystko
zaczyna się od poczatku..
 

Dzis nie miałem ochoty z nim rozmawiać..dzwonil tez dzien wczesniej...
BYłem padniety.. wychodząc z pracy dowiedziałem się, że ta szafka o
która wszyscy się kłócili przyjechaa dzień wcześniej innym transportem..
z innymi meblami.. tylko ktos inny ją sobie wziął do pokoju nic nie
mówiąc..
A co Ty robiłes dzisiaj..?

M.

 Marek R. udostępnił(a) link na Twojej tablicy.

http://www.facebook.com/l/bbadb;www.youtube.com/watch?v=BuoTuL1we_c&feature=related

The Oak
http://www.facebook.com/l/bbadb;www.youtube.com/watch?v=XaO-lvvFW3I&feature=related

Song: The Oak
Artist: Spiral Dance
Album: The Quickening

For shelter and shade
Has the oak tree grown
The ship, the cradle
The hearth, and home

Arms so strong
They hold the sky
Stood so long that
The heart can't die

The limbs, the veins
The head and the heart
The earth, the roots
...

Marek R. udostępnił(a) link na Twojej tablicy.

http://www.facebook.com/l/bbadb;www.youtube.com/watch?v=BuoTuL1we_c&feature=related

Katie Melua-spider's web
The song performed by Katie Melua.
from her official website~
http://www.facebook.com/l/bbadb;www.katiemelua.com

 wiesz co moi pracownicy zawsze kłócą się o każda pierdołę.. a moze w
biurze zawsze tak jest haha
Wystarczy że jest zamówienie na jakiś sprzet do biura.. i nagle wszyscy
są skłóceni.. pomimo tego,że zamówienie robi sie pod konkretne osoby.. i
w sumie dla nich to i tak wszyscy zaczynają się kłocic. Tak jest
zawsze.. i o wszystko..

M

Powiedz naprawde nie rozumiesz tego, ze mozna chcec sie do kogos
przytulic poczuc dotyk drugiej osoby..
Pocałunki tez bywają przyjemne..

M.

Przyśniłem ci się..??

Nie chciałbyś się ze mną spotkać..?

M.

 Marcin.. to były słowa a co z czynami.. przeciez się rozstaliscie ..Piekne listy ale co z czynami.. wiem, że byłes szczesliwy ale próby czasu nie przetrwaliście...

 Ciekawe czy np Jacek Poniedziałek był wierny swojemu partnerowi przez 18 lat.. czy jego partner był mu wierny.... czy nadal kocha sie Kogos z kim bylo sie 18 lat.. czy mozna przestac Kogos kochac po tylu latach. A Ty w glebi serca nie kochasz Marcina..? Poswiecasz mu przeciez caly blog..

Wiesz ja uważam, że napisac mozna wszystko ale tylko czas... może pokazać czy ludzie potrafia szczerze kochać.. czy potrafia pójsc na kompromis..zarówno po roku zwiazku jak i po 10 -u..Czy nadal sie kochają po wielu latach..czy są sobie blizsi czy sie oddalają.. czy za 5 lat będa potrafili ze sobą rozmawiać z taką sama pasja jak wtedy kiedy się poznali...czy za jakis czas znajda sobie kogos komu bedą sie wyzalac komu beda wyplakiwac swoje zale bo partnerowi nie potrafia juz tego powiedziec...

Mysle ze tego nie dowiesz sie w listach..nie poznasz drugiej osoby tak dobrze jak mozesz to zrobic w rrzeczywistosci..w roznych sytuacjach.. obcujac z partnerem..

listy to zawsze jakas subiektywna relacja drugiej osoby.. nigdy nie wiesz jak Ty odebralbys ta sama sytuacje uczestniczac w niej. Wiem.. przygladajac sie ludziom jak bardzo roznia sie wersje tego samego zdarzenia przekazywane przez rozne osoby uczestniczace w tym samym momencie w tej samej sytuacji. Niektorzy wyolbrzymiaja problem ..inni podchodza zbyt lekkomyslnie..bardzo na luzie wrecz jakby im nie zalezalo..sa osoby ktore prawie zawsze miaja sie z prawna nie robia tego specjaline..po prostu jakos calkiem ianczej odbieraja rzeczywistosc.. przekontrastowujac jakies wydarzenia.. nadajac im jakis dziwny ksztalt.. z tego tez rodza sie czesto konflikty.. bo nie do konca wszyscy sie rozumieja.. mam taka kolezanke ktora we wszystkim widzi jakis problem.. cos co dla jednej osoby jest sytuacja jasna i klarowna dla niej jest olbrzymim problemem... zdarzalo sie juz to wielokrotnie.. Czasami przychodzila do mnie i cos opowiadala.. ja bylem pewny ze np chca ja zwolnic z pracy.. bo tak sytuacje przedstawila a pozniej okazywalo sie ze przesadzila z cala opowiescia..spanikowala.. przestraszyla sie i dlatego wydawalo jej sie ze ja zwolnia..

 Wiesz dlatego mysle ze nie mozna poznac Kogos przez listy.. nigdy do konca..

 Moge ci powiedziec jak spedzam dzien.. co czuje.. jak chcialbym zyc co robic.. itd ale czy to da ci pelen obraz mojej osoby.. Sam nie wiem czy dobrze odbieram to co Ty do mnie piszesz ..

 'Mój Kochany! Jesteś dla mnie całym światem! Nie myśl ani przez moment, że ja w Ciebie wątpię, albo uważam za człowieka bez wartości. Jesteś wszystkim, co mam, i wiem to na pewno. Nikt, ani Albert, ani Twoja mama, ani nikt inny na świecie nie może powiedzieć, że moja miłość do Ciebie jest pustą emocją i szybko się skończy. Czuję, że kocham Cię bardzo mocno i dojrzale, kocham Cię psychicznie i pożądam Cię seksualnie. Moje serce bije tylko dla Ciebie.

Nigdy mi się nie „znudzisz”! (niby co to ma znaczyć?!). Będę zawsze Twój. Zawsze! "

Ten fragment listu pokazuje ze mozna skladac wiele obietnic.. Mysle ze Marcin pisal to co wtedy czul.. byl szczery.. otwarty... ale zycie zweryfikowalo jego slowa i pokazalo czyny...On dodatkowo byl jeszcze osoba mloda piszac to.. wiec mial bardzo idealistyczne spojrzenie na zycie.. ale nawet jesli Ktos jest starszy to czy mozna sie tak calkiem zmienic.. owszem czegoss sie uczysz.. Poznajesz swiat.. troche zmieniasz.. ale czy tak calkiem. Czy z aniolka mozna stac sie diablem..mysle ze nie ..

Ludzie nigdy tak calkiem sie nie zmieniaja a tylko rozwijaja sie cechy ktore byly w nich od zawsze.. cos ich ogranicza ale jesli tylko maja mozliwosc ida w swoim wlasnym wyznaczonym kierunku..

 M.

 Przez 8 miesięcy korespondencji poznałem Marcina lepiej niż przez 2,5 roku wspólnego życia! Zrozum, że ja chciałbym się z Tobą spotkać, ale nie chcę, żebyśmy stanęli naprzeciw siebie jak półobcy ludzie. Wiesz, jak nieprzyjemne i krępujące są takie „randki w ciemno”?

Nie poznales go przez 8 miesiecy korespondencji skoro pozniej sie rozstaliscie.. Wiedziales o tym ze ten zwiazek nie ma szansy na powodzenie..??

 Czules to..? Wychwyciles w listach..?  Piszac z nim przeczuwales ze wasz zwiazek i tak sie rozpadnie ze Marcin zachowa sie tak jak to zrobil..??

 Moze dowiedziales sie pewnych szczegolow ..faktow z jego zycia.. ze ma brata.. jego SUBIEKTYWNE ODCZUCIA.. marzenia.. relacje z roznych sytuacji..a czy dowiedziales sie tego co zobaczyles pozniej w przeciagu 2,5 roku bycia (wspolnego bycia)  z nim..??

 Ja nie lubię (a raczej nie potrafię) mówić, a Ty nie lubisz do mnie pisać. Jaki jest wobec tego kompromis? Owszem, czasem lubię rozmawiać, ale rozmowa musi mieć solidne podstawy – rozmówcy muszą się długo i dobrze znać, inaczej o czym mają rozmawiać? Mogą tylko wymieniać banały, pomiędzy którymi zapada krępująca cisza.

Wszystko zalezy od rozmowcow... od tego czy potrafia byc otwarci w rozmowie w cztery oczy.. 

Sa osoby z ktorymi do dzis rozmawiam o banalach.. bez wzgledu na dlugosc naszej znajomosci..nigdy nie udalo nam sie odnazlezc wspolnego tematu..i nigdy  sie nie uda..Mowie tu o znajomym ktory jest cholernie klotliwy..znajomy z pracy.. nigdy nie potrafilismy rozmawoac .. wiec albo rozmawiamy o banalach i sie nie klocimy albo o konkretach i wtedy konczy sie klotnia..mamy tak rozne spostrzezenia .rozne wartosci...podejscie do zycia ze tego nie da sie przeskoczyc..

Jeśli po roku masz wrażenie, że mało mnie znasz, to wybacz, ale to nie jest moja wina. Mam wrażenie, że dałem z siebie wszystko, otworzyłem przed Tobą serce na oścież i bardzo się zaangażowałem w korespondencję, ale feedback był dość skromny.

Przepraszam ale chyba nie potrafie wyznac ci milosci przez maila...nie byloby to szczere.

 To miło, że proponujesz mi wspólne zamieszkanie, ale na jakich zasadach? Kim mam dla Ciebie być? Nigdy nie mieszkalem z mezczyzna wiec nie wiem jak mogloby to wygladac... Na pewno nie jako wspollokator bo takiej sytuacji sobie nie wyobrazam..Nie chce dzielic mieszkania..zycia z wspollokatorem ...ale z partnerem tak.. choc nigdy nie mieszkalem z mezczyzna.. Wiem jak to jest mieszkac z kobieta..

 Proponujesz mi małżeństwo czy spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością?

jak moge zaproponac malzenstwo mezczyznie z ktorym nie spedzilem nawet chwili sam na sam..

O ile wiem, ludzie podejmują decyzje o zamieszkaniu z sobą z miłości.

Oczywiscie ze z milosci !!

. Czy w tej sytuacji dziwi Cię, że się boję? Przecież nie wiem, co do mnie czujesz!

Mysle ze zanim ludzie zamieszkaja ze soba musza ze soba przebywac... mozna pojechac na wakacje i poznac sie lepiej.. 

 Konsultowałeś to z najbliższymi? Jestem pewien, że ani Gosia, ani Adrian by mnie nie zaakceptowali, a ja nie chcę być kością niezgody dla kolejnej rodziny!

skadto wiesz.. jestes pewien ze tak bedzie..? 

Nie chcę mącić rodzinnej sielanki! Jeszcze nie zagoiły się rany, które zadały mi rodziny Marcina i Eli.

Piszesz tak z przekory czy faktycznie tak myslisz..?

wiec nie chcesz byc ze mna..juz to wiesz..?

Gdybyś traktował tę propozycję poważnie, jasno określiłbyś zasady, na jakich mielibyśmy zamieszkać razem.

chcesz zebym okeslil zadany..? Bardzo tego nie lubie..mysle ze kiedy ludzie ze soba przebywaja wtedy naturalnie zaczynaja sie docierac.. ustalac zasady.

ja mam ustalac zasady naszego bycia razem..jestem daleki od monarchii ;)

Jestem pokiereszowanym przez życie, nieufnym i zalęknionym człowiekiem i nie stać mnie emocjonalnie na eksperymenty i kolejną prowizorkę.

ale zycie to ciagle wyzwania i ryzyko...Nigdy nie bedziesz mial 100 procentowej pewnosci!!

. Nikt poza Marcinem nigdy nie był mi tak bliski. I nikt już nikt nie będzie.

co to znaczy..? Nie mam zadnych szans..?

Wiem .. nie odpwiadam na twoje pytania...  ale nie wiem czy da sie wszystko tutaj przekazac..wyjasnic..tak bys mial 100 % pewnosc ze ja jestem tym czlowiekiem ktorego szukasz.. Bedzoesz ja mial jesli bede odpowiadal na wszystkie pytania.. ?? Jesli zle mnie zrozumiesz w liscie upewnisz sie ze nasza znajomosc jest  bezsensowna a jesli wyznam ci milosc bedziesz na 100 % pewny ze nasze uczucie przetrwa probe czasu..?

Wyznalbym ci milosc jesli potrafilbym zrobic to w liscie.. ale dla mnie slowa znacza duzo ale wazne sa rowniez czyny.. to czzy ktos potrafi rozmawiac w cztery oczy..czy bedziemy potrafili w rzeczywistosci zrozumiec sie..swoje odczucia to jest wazne.. to czy bedziemy potrafili troszczyc sie o siebie.. byc wyrozumiali...

Bedziemy potrafili po naszym  mailowaniu rozmawiac ze soba w rzeczywistosci..? czy bedzoemy musieli nauczyc sie siebie od poczatku..? Mysle ze nie zalatwi tego samo mailowanie..mysle ze trzeba ze soba obcowac i rozmawiac w rzeczywistosci..

M.

 Pierwszym człowiekiem, z którym zdecydowałem się spotkać (mniej więcej po roku korespondencji) był Adam z Koszalina. Miałem wtedy 23 lata. W listach robił dobre wrażenie, ale okazał się żałosnym, zakłamanym, obrzydliwym typem, który zawsze pozostanie dla mnie kwintesencją cioty.

A tak szczerze miales jakiekolwiek przeczucia ze to spotkanie bedzie porazka..?

Gdybys byl pewien ze to bedzie porazka nie spotkalbys sie z nim.. ale jakiekolwiek przeczucia lub cokolwiek co spowodowaloby ze watpiles w sens poznania go w rzeczywistosci..?

 Drugi był Artur (wtedy student germanistyki, dziś doktor nauk humanistycznych). A. w listach zrobił na mnie dość dobre wrażenie. Jednak już na pierwszym spotkaniu było dla mnie jasne, że nie mogę mu dać tego, czego ode mnie oczekuje. Ponieważ jednak wydawał się mieć wobec mnie szczere zamiary, nie byłem w stanie powiedzieć mu tego wprost. Po prostu nie chciałem go ranić. Potem spotkaliśmy się jeszcze kilka razy – dwa razy w Toruniu, kilka razy u niego w domu, raz w Wodzisławiu (w tym ostatnim odwiedził mnie już nie jako „mój chłopak”, lecz student UJ potrzebujący mojej pomocy w napisaniu jakiejś pracy). Jego mama traktowała mnie jak zięcia, choć nie bardzo przypadłem jej do gustu (w jej oczach byłem zbyt chudy, dziki, nieobyty towarzysko i niezaradny życiowo). Mimo wszystkich swoich wad, A. był najpoważniejszym gejem, jakiego poznałem (co nie znaczy, że wystarczająco poważnym, żeby z nim zamieszkać), oczywiście wyjąwszy Marcina. Gdy związałem się z Marcinem, okazało się, że A. jest człowiekiem mściwym i zawistnym. Kilka lat temu „wynalazł” mnie w Internecie i napisał do mnie, żeby się pochwalić swoimi sukcesami. Odpowiedziałem krótko i szorstko. Kontakt się urwał.

co to znaczy ze nie mogles mu dac tego co oczekiwal..? Dlugo z nim pisales..?

A moze to ze okazal sie byc msciwy i zawisty to byl efekt tego ze go odrzuciles.. moze czul sie zawiedziony....i dlatego tak sie zachowywal...

A co u Antoniego Romanowicza..? Pisujesz teraz z nim.. czy urwal sie kontakt..?Poznales go w rzeczywistosci czy tylko listownie..? A on pisal cos o swoim zwiazku..?

Misiek mam nadzieje ze nie zrobilem ci przykrosci tym co napisalem.. Nie chce cie ranic i bardzo chcialbym zebysmy potrafili ze soba rozmawiac.

Zrobilem ci przykrosc tym co napisalem..?

M

Kolor niebieski oznacza cytaty z moich listów do Marka, kolor różowy - cytaty z listów Marcina do mnie - przyp. red.

 

 

03:26, narcyzpierwszy
Link Dodaj komentarz »

 

Brat - najcenniejszy dar losu

Marek, czyli mistyfikacja, jakiej świat nie widział

  

20.05.2010

Witaj Filip!

Użytkownik Marek przyjął Cię do grona znajomych na Facebooku.

 

 

 

Marek R.

 

Marek wysłał(a) Ci wiadomość.

 

 

Marek R.21 maja 2010 o 07:14

(bez tematu)

czesc Kochany:)))

 

 

21.05.2010

Misiu w Facebooku mam 3 znajomych hahah

 

27.05.2010

Marek R. udostępnił(a) link na Twojej tablicy.

tak przed Łykendem, ale ze wskazaniem :D żeby kurcze weselej jakos
było, nie?

The Killers - Human
http://www.facebook.com/l/579fc;www.youtube.com/watch?v=RIZdjT1472Y&feature=player_embedded#!

 Marek R. udostępnił(a) link na Twojej tablicy.

Le cafe;)

Le Cafe
http://www.facebook.com/l/579fc;www.youtube.com/watch?v=UGtKGX8B9hU&feature=player_embedded

Marek R. udostępnił(a) link na Twojej tablicy.

http://www.facebook.com/l/579fc;www.youtube.com/watch?v=lBy4QXAAil8&feature=player_embedded

Feeling Good...
I love this song sung by Nina Simone. I hope you do too.

 

30.05.2010

Dzis dopiero sprawdzilem poczte..nie zagladałem tu od rozmowu z Tpba na facebooku.

Mam niestety gips.. pierwszy raz w zyciu !!!

Mam dzisiaj wolne..w poprzedni weekend pracowałem. Dzis spałem do 12 tej.. i czuje sie troche zakrecony. Za dlugo spałem.

 Jak to mozliwe ze cie zaczepili..? Nie rozumiem !!!

 Adrian przypuszczam ze by mnie zaprosil.. ale moj tak mi sie wtedy wydawalo dobry kolega ze studiow.. wtedy nawet myslalem ze przyjaciel.. nie zaprosil mnie na swoj slub. Skonczylismy studia a on po prostu urwal kontakt. ZAwsze pomagalem mu w syudiowaniu..zawsze cos ode mnie potrzebowal.. Wlasciwie trzymalismy sie taka 4 .. wiesz tacyu dobrze znajomi..

 Wiem ze wtedy jak mnie tak olal czulem sie koszmarnie..zdalem sobie wtedy sprawe ze potrzebowal mnie tylko i wylacznie do studiowania tzn do pomocy w studiach...

Duzo gorzej uczyl sie ode mnie i wielokrotnie mu pomagalem...  koniec studiow koniec 'przyjazni'...

 Twoj M

 

Wiesz ja dlugo nie bylem w zwiazku..moze troche zapomnialem jak to jest... 

Przepraszam jesli cie zranilem. Postaram sie to jakos naprawic.

 Twoj M

 

Kochany !!!  Moze tak to teraz wyglada bo nie pisze za czesto... ale ja chce  ..pragne z Toba byc!!!

 Przepraszam ze tak nie pisze..przez tanoge wszystko robie wolniej..poza tym jak beda wakacje to jakos chyba odzyje !!

 Chyba nie daje rady juz tak non stop pracowac co kiedys...

 M.

 Misiek miales koszmarny sen ale ja tez mialem dzis koszmar.

 Snilo mi sie ze wsiadlem ze znajomym do samochodu..on prowadzil i w ktoryms momencie zaczal sie smiac do mnie ze zobacze jak jego samochod moze szybko jechac.. ja zaczalem krzyczec do niego zeby nie przyspieszal bo to niebezpieczne..patrzylem na licznik a on jechal 200 km/h... i ciagle sie do mnie smial... bardzo sie balem i krzyczalem doslownie czulem ta predkosc... i nagle w cos uderzylismy..wydostalem sie  z samochodu i zobaczylem ze ten znajomy jest caly zakrwawiony i nie ma reki..zaczalem krzyczec do nie go: zobacz co zrobiles... musimy wezwac pogotowie... a on do mnie spojrz na siebie ..zobacz jak ty wygladasz... krzyczalem zeby znalazl komorke..ze musimy wezwac pogotowie..a on do mnie : juz nie musimy..przeciez niezyjemy...

 To byl naprawde koszmarny sen!!

 Razem snila nam sie smierc.. co to oznacza...??

Z kim mam konsultowac swoje decyzje... z siostra ktora mieszka w Krakowie..z mama z ktora nie mam kontaktu..z ojcem ktory mieszka w paryzu.. z Adianem..przeciez on ma swoje zycie.. Misiek z kim z rodziny powinienem konsultowac swoje decyzje..? Nigdy tego nie robilem i nie zamierzam..

 M.

Wyobraź sobie, że ktoś zadaje Ci takie pytanie: Dlaczego Marcin (czyli ja) jeszcze nie jest gotów na spotkanie z Tobą? Co byś mu odpowiedział?

 ...że się boisz tego spotkania...że czujesz się bezpiecznie przy kompie..że pisać jest łatwiej... że nie chcesz się ze mną spotkać dopóki nie upewnisz się że kocham cię na zabój...

Wiesz ostatnio przeczytałem taki wywiad z jackiem Poniedziałkiem i całkowicie się z nim zgodze  ..oto fragment tego wywiadu...

 

Czym się różni miłość od namiętności?

JACEK PONIEDZIAŁEK: Namiętność mija szybciej, jest czysto zmysłowa, fizyczna. Patrzysz na kogoś i nagle czujesz, jakby cię zasysało w kosmos. Musisz z tą osobą być, bo zwariujesz. Z tym, że to nie jest miłość, bo – ja przynajmniej – nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia. Miłość prawdziwa wymaga lat, żeby zrozumieć, że osoba, z którą żyjesz, z którą jesteś na co dzień i którą czasem ranisz, to jest TEN człowiek. Tak wspaniały i cudowny, dobry i mądry, wierny i oddany, pokorny i silny, że już nie chcesz szukać gdzie indziej, tylko patrzysz mu prosto w oczy i mówisz: „Słuchaj, jesteś cudownym facetem, cudowną kobietą. Kocham cię”. Ja tak powiedziałem komuś po 10 latach. To jest miłość.

 Facet był ponoć w zwiazku przez 18 lat.. nie wiem jak mozna się z kims rozstac po 18 latach... chyba ludzie nadal się kochają.. przecież nie mogą ot tak przestac...

 Twoj M

31.05.2010

 Chyba tylko raz tak sie czułem... nie mogłem spać nie mogłem jeść.. właściwie ciągle o niej myślałem... pamiętam też że zachowywałem się chyba bardzo śmiesznie przy niej..byłem jak niezdarne jak dziecko...

Przezywałem to w rzeczywistosci tzn spotykając się z nia..widując ja... nie wiem czy można porównać to co czuję do Ciebie z tym co przezywałem wtedy... Wiesz wtedy zakochałem się po raz pierwszy..Nie wiem czy można przezyc takie uczucie drugi raz..

Wyczekuje twoich listów.. szczególnie kiedy zadaje ci jakieś pytania..albo odpowiedam na twoje ..jestem bardzo ciekawy i podekscytowany tym wyczekiwaniem na list..tym co odpiszesz..

Nie chce żebyś myślał  że to nie jest dla mnie ważne.ze listy do Ciebie i listy od Ciebie nie są dla mnie ważne.... Nie wiem tylko czy jest to takie samo uczucie co kiedys..Nigdy z nikim nie korespondowałem... Wydaje mi się ze mogę zakochać sięwidząc Kogoś..przebywając z kims... nie wiem czy mogę  zakochać sie przez listy czy to bedzie aż takie silne co w rzeczywistosci..

 Ja tez nie wierze w miłośc od pierwszego wejrzenia..uważam że to zauroczenie a dojrzała miłośc wymaga lat..

 Z tym że ja nie często się zauraczam tak już mam.

 'Jestem Tobą zachwycony. Uwielbiam o Tobie myśleć, marzyć, pisać do Ciebie i czytać Twoje listy; czuję, że mógłbym być z Tobą na zawsze, gdybym tylko wiedział, że Ty chcesz i potrzebujesz tego równie mocno.'

A skad wiesz ze nie denerwowałbym cie na co dzien..? ..że np pozostawione brudne kubki nie doprowadzałyby cię do szału.. np to że pracuję wieczorami na kompie  mogłoby cię wyprowadzić  z równowagi.. a może usiedlibysmy na przeciwko siebie i milczeli..może byś mnie peszył a ja niepotrafiłbym zachowywać się naturalnie......Wiesz życie składa się z drobiazgów..

 A może jesteś tylko zauroczony...? A może minie ci to za jakiś czas..a może minie kiedy się spotkamy..??

 Zauroczony jesteś mną..? Moimi listami.?

 "Wierzę Ci – wierzę, że taki jesteś naprawdę, że nikogo nie udajesz, że jesteś ze mną szczery." a jaki własciwie wg Ciebie jestem..? Naprawde znasz mnie z tych moich listów..?

 'W co Ty właściwie nie wierzysz – w miłość przez listy czy w zakochanie przez listy?' w jedno i drugie.. myślę że można się zauroczyć przez listy ale na ile to zauroczenie jest prawdziwe realne.. a może to wyobraznia... W milosc na 100 % nie wierze..w miłośc oczywiscie przez listy.

 'Podoba Ci się Jacek Poniedziałek?'

 Jakos nigdy wczesniej nie widziałem tego aktora... nie ogladam seriali.. a pierwszy raz zobazcylem go w teatrze rozmaitosci . Zrobił na mnie duże wrażenie.. z resztą nie tylko on...to w końcu teatr a aktorzy występujacy tam byli rewelacyjni.

Widziałem też w internecie jeden wywiad z nim i czytałem tez jeden wywiad.

Zaskoczyło mnie to ,że był z kims 18 lat.. tzn zrobiło to na mnie due wrazenie.. oczywiscie nie wnikam w szczegóły ..wierze że ludzie potrafia byćwierni...potrafią kochać!

18 lat to naprawde duzo czasu...

Oto wywiad  który obejrzałem sa dwie czesci:

http://patrz.pl/filmy/kamdi-jacek-poniedzialek-cz-1-www-wp-tv-545487

 http://patrz.pl/filmy/kamdi-jacek-poniedzialek-cz-2-www-wp-tv-545489

 Tak uważam że jest przystojny...choc raczej sporo starszy ode mnie ale jakoś nie ma to znaczdnia przy jego sposobie bycia.

A wg Ciebie jest przystojny?

 Twoj M

 Cytaty z moich listów zaznaczono na niebiesko - przyp. red.

 

 

02:50, narcyzpierwszy
Link Dodaj komentarz »

 

Marek, czyli mistyfikacja, jakiej świat nie widział

 

6.05.2010

Tak zle sie czuje bo boli mnie noga a musialem isc do pracy:(

 Misiek mam skrecona noge w kostce.. Postaram sie wziasc moze pare dni wolnych w przyszlym tygodniu .

Matrcinku byłem wczoraj na  na przeswietleniu bo musieli zrobic zdjecie zeby wykluczyc zlamanie.

 Jednak wzialem leki przeciwbolowe dzis bo nie dalem rady inaczej

 Fatalnie sie czuje. Przepraszam ze nie napisze dzis nic wiecej..wiem ze obiecalem. Przepraszam.

 Caluje

 Twoj M

 

Najgorsze jest to ze prowadze zajecia w ten weekend ;(((
Nie chce ich odwolywac bo to sa zjazdy dla zaocznych i musialbym podac
date kiedy mozna to odrobic. Nikt mnie nie zastapi w tym tygodniu bo
dzwonilem do kumpla i tez prowadzi zajeciaw tym tygodniu.
Fatalnie:((((((((((

Twoj M

 

10.05.2010

JESTEM !!!! PO PROSTU PRACOWALEM W WEEKEND A PRZEZ TA NOGE WSZYSTKO ROBIE WOLNIEJ BO WOLNO SIE PORUSZAM !!!!

 

Wzialem sobie wolne od srody ale jeszcze jutro kochany musze isc do pracy...

 zjem cos i nasze . calus !!!!!

13.05.2010

 Nie jestes mi obojetny ..po prostu ledwo zyje !!!

 Misiu nie zlosc sie na mnie... przez ta noge teraz robie wszystko dwa razy dluzej.

Mialem isc na urlop ale nie moglem isc ... tzn nie puscili mnie.. nie puscil mnie moj szef hahahh

Moze powinienem isc na zwolnienie zwyczajnie wtedy jakos by sobie musieli poradzic.

Po prostu ktos musialby mnie zastapic .. i to bylby glowny dyrektor ale on ma mase takich zajec zwizanych z reprezentowaniem firmy ..on raczej sporadycznie bywa na miejscu...

 Co porabiales ostatnio..??

 Twoj M

 

zjem cos i nasze . calus !!!!!

Czekałem, czekałem i zakwitłem. Naprawdę jestem Ci aż tak obojętny?

14.03.2010

"Je n'ai alors rien su comprendre ! J'aurais dű la juger sur les actes
et non sur les
mots. Elle m'embaumait et m'éclairait. Je n'aurais jamais dű m'enfuir !
J'aurais dű deviner sa tendresse derričre ses pauvres ruses. Les fleurs
sont si contradictoires ! Mais j étais trop jeune pour savoir l'aimer."

'Tu sais... ma fleur... j'en suis responsable ! Et elle
est tellement faible ! Et elle est tellement naďve. Elle a
quatre épines de rien du tout pour la protéger contre
le monde..'

Twój M


 'Un jour, j'ai vu le soleil se coucher quarante-trois
fois!
Et un peu plus tard tu ajoutais :
— Tu sais... quand on est tellement triste on aime les
couchers de soleil...
— Le jour des quarante-trois fois tu étais donc tellement
triste ?
Mais le petit prince ne répondit pas'

 

19.05.2010

 Cześć,

Ta osoba zaprosiła Cię do grona znajomych na Facebooku.

 

Marek R.
Wysłano zaproszenie:
Apr 3, 2010

 

Mna niestety tez nikt sie nie opiekuje... staram się jakoś sobie radzić z ta nogą ale nie jest łatwo. 

Nie chcesz się mna zaopiekować...

 Nie wziąłem w kocu urlopu ale przyznam ci się że padam dołownie ledwo co żyje

 Dużo teraz udzielasz tych korepetycji..ilu zostało ci uczniów..?

 Jak spedzasz czas wolny...?

M

 

Ostatnio duzo czasu marnuję na bzdurne rzeczy... Wczoraj byłem tak padniety że po przyjściu do dou połozyłem sie od razu spać.. nic nie jadłem bo nie miałem juz siły..poza tym miałem pustą lodówke:(((

 Zalezy mi na Tobie tylko ostatnio mam masę różnych problemów...

 I to niektóre bardzo prozaiczne...

M.

Misiu, dlaczego my z sobą nie rozmawiamy? Czuję się, jakby między nami wyrósł mur. Jestem Ci obojętny? Ja już nie wiem, co mam myśleć. Mówisz mi, że Ci na mnie zależy, a zachowujesz się tak, jakbym nie istniał. Chce mi się płakać.

 Marcin

 

 To z Małego Księcia...

> > "Je n'ai alors rien su comprendre ! J'aurais dű la juger sur les actes
> > et non sur les
> > mots. Elle m'embaumait et m'éclairait. Je n'aurais jamais dű m'enfuir !
> > J'aurais dű deviner sa tendresse derričre ses pauvres ruses. Les fleurs
> > sont si contradictoires ! Mais j étais trop jeune pour savoir l'aimer."
>
>
> Czemu piszesz do mnie po franacusku? Przecież wiesz, że nie rozumiem.

 Pewnego dnia oglądalem zachod słonca czterdzieści trzy razy - powiedział
Maly
Książę a w chwile pozniej dodal:
- Wiesz... gdy jest bardzo smutno, to kocha sie zachody slońca.
- Wiec wowczas gdy oglądaleś je czterdzieści trzy razy, byleś aż tak
bardzo smutny? -
zapytalem.
Ale Maly Ksiaze nie odpowiedzial.

 Kochany ..... napiszę więcej w piatek..nie złośc się na mnie. Jutro wrócę do domu okoloło dwudziestej.. bdęde po prostu w biurze .. A piatek planuje wziąśc wolne :)

 Lubisz  Ty mnie jeszcze ...???

 Ja zasypiam od razu..tzn kłade się spać i padaam.. poza tym ze mnie jest śpioch więc nawet jesli kładę się spać wczesnie to i tak nie lubie i nie chce mi się wstawać rano;)

Twoj M

 Fragmenty moich listów do autora wyróżnino kolorem niebieskim - przyp. red.

 

02:23, narcyzpierwszy
Link Dodaj komentarz »

 

Marek, czyli mistyfikacja, jakiej świat nie widział

 30.04.2010

Wybrałeś fatalne zdjęcie..akurat z pogrzebu.

Podoba Ci się Marta Kaczyńska? Ja tam się nie znam, ale myślę, że jest bardzo zgrabna, po mamie, a twarz też ma sympatyczną. A może bardziej podoba Ci się jej mąż Marcin Dubiniecki?

Bardziej jej mąż.

Ona mi sie nie podoba .

 Ja tez nie czytuje blogow dla mnie to anonimowe osoby...

 To troche sie ciesze ze nie wszyscy chcca sie z Toba zenc :)

hej:)))

 Obejrzałem te zdjecia wczoraj rano przed pracą i nie mogłem się skupić przez reszte dnia hahah

 Dziekuje bardzo za zdjecia.. Bardzo sexi wygladasz na tym srodkowym tzn na tym na którym siedzisz jestes troche z boku :))))

Nie pisalem wczoraj bo jakos przedluzyl mi sie dzien pracy pracy. Mialem spotkanie od 13 tej z prawniczka, ktore przedluzylo sie do 17 tej a mialo gora trwac do 16 tej.Wlasciwie czekalismy na telefon od prawniczki o ktorej mozemy do niej wejsc zeby na miejscu nie czekac

 Z prawniczka mielismy spotkanie w jej kancelarii a pozniej przespacerowalem sie do swojej pracy..

 Pozniej wrocilem sie do pracy. A sama prace skonczylem o 19 tej..

 Twoj M

 

Zaraz wychodze do pracy... ale mysle ze nie bede tam dluzej niz z 3
godzinki.

Caaalus.

Twoj M

 

Oj wyslij jeszcze jakies ...proszeeeeeeeee.

 Wtedy troche mnie zaskoczyles ale to dlateego ze krotko sie znalismy...

 Wyslij jakies....

 Musze wychodzoc do pracy :(((((((((((((((

 Calus:)

Twoj M

 P.S TY JESTES PRZYSTOJNY.  TO MOJE ZDANIE ..NO MOZESZ MIEC INNE HAHAH

ALE MOJEGO  NIE ZMIENISZ !!!

  Nie jestescie do siebie podobni. Twoj tata wyglada na takiego urwisa.

Nie mecze... tak tylko chcialem zobaczyc. Gdybys mi o nich nie napisal to nie wiedzialbym ze zrobiles sobie takie fotki.

 Prosze wyslij........

 Wiem, ze oswietlenie ..swiatlo itd to wszystko jest wazne i moze duzo zmienic ale Ty robisz sobie zwykle fotki wiec nie ma tu 'klamstwa' . Ja czasami robic zdjecia siostrze troche 'oszukuje'.. np na zdjeciu tym bialo-czarnym..kiedys ci wysylalem takie zdjecia - Gosia ma mase pryszczy na twarzy (tak jakos ja wtedy obsypalo) ..chyba nie bylo widac..?

Prosze wyslij fotke..........

 Te  ktore wyslales podobaja mi sie. Najbardziej to z numerem 1 :)))

 Twoj M

 

Mysle, ze to juz przesada.. wciaganie w to Marty ..

 Nie glosowalem na Kaczynskiego i na tego tez nie bede glosowal..

 W trakcie tej prezydentury przekonalem sie tylko do Marii Kaczynskiej ..

 http://fakty.interia.pl/raport/wybory-2010/news/marta-kaczynska-stanie-w-kampanii-za-stryjem,1472070,6587

 

Z imprezy w Paryżu

 

 Misiu co dzisiej porabiasz..?

gdzie jestes..??

Nie wiem czy ci ja wysylalem..?

Co będziesz robił jutro..??

Moze porozmawiamy przez gg..?
Z tym ze ja nie pamietam swojego nr gadu wiec moze zaloze nowy nr.

Chcialbys ze mna porozmawiac..??
Tylko musialbys mi dac znac mniej wiecej kiedy bedziesz przy kompie..

Twoj Paryżu

 

Misiuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu  gdzie
jeeeeeeeeesteeeeeeeeeeeeees?????????

U mnie pada a u Ciebie..??
A mialem jezdzic jutro na rowerze !! Oby nie padalo!!

Calus

 

hahah fotomodelem nie zartuj ;))) A moje piegi i nos hahha No i wory pod oczami.

 co do włosow to nic nie robie ..nie sa chyba takie blyszczace moze takie wrazenie jest bo zdjecia prawie wszystkie robione byly z lampa.

Myje wlosy szamponem nivea for men cool kick  jak tego nie ma to kupuje inny z serii nivea, a Ty..?

 Duzo czasu w ciagu dnia spedzasz z Ania..??

 Mowiles jej o mnie..??

 To zajrze jutro na gg ;)))

 Co bedziesz teraz robil jesli wszyscy twoi uczniowie odejda..? Jak bedzie wygladal teraz twoj dzien..?

 Calus ;))))))

 Twoj M

1.05.2010

 Nie było cię na gg..:(((

Misia nie bylo aaaaaaaaaaaaauuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu

Kochany to co Ty jadles dzisiaj ..? Nie byles glodny..?
Ja dzis sobie sam ugotowalem jedzonko !!

Calus

Twoj M


> Ale już jestem. Pewnie jeszcze jakiś czas bedę, a potem może wezmę coś na
> sen, jak Ciebie nie będzie.

 http://www.youtube.com/watch?v=aFmYBNRDBSs

Je t'attends (czekam na ciebie) Axelle Red
 
Wszyscy ci ludzie ktorzy mnie mijaja
w miescie
ludzie, ktorzy biegna, nie ida,
dokad zmierzaja?

 

2.05.2010

 ja ciebie tez ..calus :)

Slodkich snow..dobranoc:)))

 

Dzien dobry Misiu..
I co Ci sie sniło..??

 

Misiu mam nadzieje ze dobrze ci sie ze mna rozmawialo na gg..??

Chcialbym jeszcze z Toba porozmawiac na gg :)
Mam nadzieje, ze nie zachowywalem sie zbyt dziecinnie ..czasami mi
odbija haha

Twoj M

 4.05.2010

Skreciłem wczoraj noge :(( Dlatego tez wczoraj nie pisalem. Jezdzilem na rowerze z Adrianem.  Wlasciwie to skrecilem noge przez dziure w chodniku hahah I to oczywiscie nie jadac tylko idac . Wpadlem doslownie w chodnik..chodnik wygladal normalnie ale jak stanalem noga to wpadlem do srodka hahah Kiedys widziałem cos takiego ..facet idacy przede mna tak samo wpadł w chodnik ale jemu nic sie nie stało.

 Teraz sie smieje ale wczoraj bylem wsciekly.

 Twoj M

 

Miśku,

 czemu nie odezwałeś się ani słówkiem? Nie zaglądałeś do poczty?

 Myślę o Tobie.

 Twój M.

 http://www.youtube.com/watch?v=hu_Ww8dvUQw&playnext_from=TL&videos=11vN6pYlTdw

 

 Dziekuje za calusa !!!!!!!

To ja wygadywalem bzdury..odbilo mi . Czasami tam mam ale pozniej na szczescie troche mi przechodzi haahh

. O czym rozmawiam z Adrianem ..prawie o wszystkim... Czasami o samochodach.. o pracy... on o swojej nowej milosci hahah Pyta sie o Gosie..

W sumie zawsze mamy o czym rozmawiac.

 Misiek a co Ty dzisiaj porabiales..?

Wiesz ze nigdy nie slyszalem tej piosenki ktora mi wyslales !!!

Twoj M

 Misiek... ten tekst po niemieckiu na twpim blogu to czego dotyczy... o
czym jest.. To twpoja odpowiedz na jaki list..? Czyj list..???
jak jestem za bardzo ciekawski to daj mi znac ze cie to wkurza.

Tak tylko z ciekawosci zerkam na twoj blog.. eaz na jakis czas zagladam
co tam piszesz :)
Zlosci cie to..??

Twoj M

 5.05.2010

Misiek jutro odpowiem na twoje maile.. bo dzis nie czuje sie jakos za dobrze.

 Zajrzyj tutaj. Tylko obejrzyj do konca:

 http://www.youtube.com/watch?v=HZgyDy6I9Ko&feature=player_embedded

 calus Twoj M

 Jakos nie moge zebrac mysli bo boli mnie noga ale pewnie jutro bedzie
lepiej.
Nie chce brac nic przeciwbolowego bo bedzie mnie bolal zoladek.
Wysle ci jeszcze cos:

 ARTYKUŁ

Mamy swój typ mężczyzny, zwracamy uwagę na wysokich brunetów, albo
niebieskookich blondynów, a wychodzimy za mąż za niskiego bruneta. Czy
można zakochać się w kimś, kto mocno odbiega od naszych wyobrażeń
przystojnego faceta? Na ile wygląd ma znaczenie? Która z nas nie marzyła
o przystojniaku jak z plakatu. Na ulicy oglądamy się za wysokim
brunetem. Chciałybyśmy, żeby tak właśnie wyglądał nasz przyszły partner.
A jednak budzimy się z kimś, kto ma niewiele wspólnego z naszymi
wyobrażeniami. Przy tym wcale nie jesteśmy z tego powodu nieszczęśliwe.
Wygląd zewnętrzny, nasze preferencje z tym związane są istotne przy
doborze partnera. Okazuje się jednak, że sprawa nie jest taka prosta.
Działa bowiem na nas wiele rzeczy u płci przeciwnej, a wygląd jest tylko
jedną z nich, z czego najczęściej nie zdajemy sobie sprawy.

Może nas zauroczyć tembr głosu. Według badań brytyjskich naukowców,
opublikowanych w "Psychology Today", jest on silnym bodźcem seksualnym.
Okazuje się, że osoby o głosie uznawanym za seksowny, mają więcej
partnerów, niż Ci, którzy nie posiadają tego waloru. Poza tym o
przyspieszone bicie serca może przyprawić sposób, w jaki ktoś mówi,
gestykuluje, czy się uśmiecha.

Nawet jeśli w pierwszym momencie zwracamy uwagę na przystojniaka, to za
chwilę odwrócimy się od niego, żeby rozmawiać z mężczyzną, który tryska
pomysłami, imponuje nam wiedzą, czy osiągnięciami. A do tego potrafi
wysłuchać, poradzić, czy zwyczajnie przytulić. W tej sytuacji zaczyna
nam się podobać jego zbyt długi nos, mówimy, że wcale nie jest taki
niski, a przy tym dostrzegamy piękne oczy. I nawet lubimy jego za duży
brzuch.

Psycholodzy zaobserwowali też, że często dostrzegamy w wyglądzie jakiś
element, który nasuwa nam pozytywnie skojarzenia. Np. lubimy
szpakowatych mężczyzn, bo kojarzą nam się z równowagą i dojrzałością.
Wtedy mniejsze ma znaczenie, czy jest wysoki, czy niski.

Inna znana teoria psychologiczna mówi, że kobiety swoich życiowych
partnerów upatrują w mężczyznach przypominających im ich ojców, pod
względem wyglądu, ale przede wszystkim cech charakteru. Dzieje się tak,
bo podświadomie wybieramy to, co znamy, wydaje nam się, że umiemy już
sobie radzić z określonymi cechami charakteru, np. jeśli ojciec był
uparty i bezkompromisowy i taki też jest partner, to mamy już oswojony
ten problem.

Mężczyzna podobny do ojca wydaje nam się bliski, mówimy wtedy, że
rozumiemy się od pierwszej chwili, czy rozumiemy się bez słów. Na tej
samej zasadzie często dorosłe dzieci alkoholików wiążą się z
alkoholikami.

Wiele przeprowadzonych badań nad miłością dowiodło też, że najbardziej
pociągają nas Ci, którzy są do nas podobni. Każda wspólna cecha powoduje
tzw. "wzmocnienie". Osoba podobna jest jakby naszym odbiciem, potwierdza
słuszność naszych poglądów, wzmacnia poczucie własnej wartości. Poza tym
szybciej jest w stanie zrozumieć nasze wybory, ale też błędy. Czujemy
się rozumiani i akceptowani.

Tym samym nie sprawdza się teoria o przyciąganiu przeciwieństw. Jak
widać zakochanie to dość skomplikowany proces i jest wiele powodów, dla
których wybieramy tę, a nie inną osobę. I wygląd nie jest w tym
przypadku najważniejszy. A partner na resztę życia zamiast brunetem z
dziewczęcych marzeń, jest rudzielcem i jesteśmy z nim szczęśliwe.



A JAKI JEST TWOJ TYP POD WZGLEDEM URODY I CHARAKTERU..?

A JAK KTOS NIE WYCHOWYWAL SIE Z OJCEM TO KOGO WYBIERZE HAHAH

Myslisz ze jestesmy do soebie podobni..?

Twoj M

 

Położę się spać ..jutro się odezwę.

CAAAAAAŁUUUUSS

Twoj M


Na niebiesko zaznaczono cytaty z moich listów - przyp. red.

 

01:57, narcyzpierwszy
Link Dodaj komentarz »

 

Marek, czyli mistyfikacja, jakiej świat nie widział

28.04.2010

Hej :)))))

 'Nie dziwię się, że jesteś wciąż „padnięty”, skoro w tej pracy masz takie urwanie głowy. Przenosisz swoje problemy do domu? Potrafisz się od nich odciąć, nie myśleć, co było w pracy i co trzeba będzie zrobić jutro? '

Wiesz to zależy..nie zawsze potrafię się odciąć od tego co dzieje się w pracy. Są czasami takie sytuacje kiedy po powrociue do domu zastanawiam sie jak rozwiązać jakiś problem. ..szczególnie wtedy kiedy mam na to mało czasu...lub kiedy ktoś mnie bardzo wkurzy...

Jutro np mam spotkanie z naszym radcą prawnym... bo mamy pewną sporną sprawę . Nie należę jedak do ludzi którzy po pracy naokrągło rozmawiaja o tym co działo się w pracy.. staram się odpoczać i nie zadręczać ale czasami zwyczajnie się nie da. Ostatnio mam sporo takich różnych problemów pracowych..mam nadzioeję że wkrótce się to wszystko skończy i będzie bardziej normalnie.

Czasami mam potrzebe rozmawiania o pracy.

Ja tego nie potrafiłem. Gdy kończyłem pracę w „Maddalenie”, byłem kompletnie do niczego. Myślałem tylko o tym, że jutro trzeba będzie pójść tam znowu. Nie mogłem spać ani jeść. Wspominam to jak koszmar. Po miesiącu zemdlałem i obudziłem się w szpitalu. I wtedy powiedziałem sobie: nigdy więcej żadnej firmy! Dwa lata później znów pracowałem w „firmie”, ale to była nasza własna firma, moja  Marcina,  i to my ustalaliśmy zasady. Niestety ta praca też nie spełniła pokładanych w niej nadzieji, przynajmniej pod względem ekonomicznym.

 A teraz współpracujesz z jakąś firmą...?? Wiesz czasami mnie przeraża fakt, że w pracy spędzam tyle godzin. Zdarza mi się przyjść z pracy i położyć się spać.. nie liczać jedzenia i zrobienia paru pierdół ..po prostu kładę się wczesniej spać ..budzę się i jest znowu 'ten sam dzień'. 

Kiedyś narzekałem na kierownika projektu..na dyrektora.. no może raz się zdarzyło że miałem normalnego dyrektora i raz normalnego kierownika projektu..który nie wymuszał na siłe pracy..który nie kombinował ...i który potrafił rozwiązywać problemy. Poźniej miałem cała serię idiotów , którym wydawało się że mogą do ciebie dzwonić o każdej godzinie.. o każdej porze dnia i nocy nawet na urlopie lub jak jesteś chory...a teraz sam jestem szefem no mam nad sobą prezesa i głównego dyrektora który jest bardziej marionetką niż specjalistą z prawdziwego zdarzenia.

Nikt do mnie już tak często nie dzwoni.. a ja staram się nie teroryzować swoich pracowników ..z tym że rozwiązywanie tym razem juz wszystkich problemów w firmie należy do mnie hahah Trochę mnie tylko przeraża ten cały wyścig... wyścig do pieniędzy .. wiesz że masa moich pracowników to osoby które nie mają rodzin.. którzy po pracy chodzą na przeróżne kursy i starają się wszystkim możliwym osobą wchodzić w tyłek aby tylko coś zyskac.. No może wŁodzi jest to mniej nasilone ..w Wawie to właściwie trudno było znaleźć kogos kto nie miałby zaplanowanej choć jednej godziny wolnej bo do tego się to wszystko sprowadza.. maksymalne wypełnianie sobie czasu..kursami..

W łodzi zaczynałem pracę i znam sporo osób tutaj pracujących dość dobrze ...sporo tez jest nowych osob ale w tej branży właściwie co jakiś czas spotykasz Kogos z kim juz pracowałeś lub współpracowałeś. Pamiętam takiego gościa z Łodzi ma na imię Rafał..Pracował już w oddziałe łódzkim kiedy ja zaczynałem tam pracować. Rafał był wtedy może rok po swoim wypasionym weselisku.. i jak sam mówił jego Ania nie mogła sobie piękniejszego ślubu wymarzyć. Rafał miał zawsze parcie na kasę i na karierę , a przez chwilę naszym kierownikiem projektu była kobieta z 20 lat od niego starsza,,mająca oczywiście męża i dzieci. Rafał dośc czesto zaczał wyjeżdzać na szkolenia ze swoją szefowa ..oczywiście szkolenia parodniowe i odbywające się poza Łodzi. Wszyscy mówili o tym, że Rafał zrobi szybko karierę bo zaspokaja nasza szefową. Nie wierzyłem w to az do momentu kiedy wyjechałem z nimi służbowo (nie na szkolenie ale do Inwestora) . Jechaliśmy służbowym samochodem a oni zdecydowali zabunkrować sie w drodze powrotnej w jakimś hotelu.. byłem w szoku. Oni zostali a ja wróciłem do Łodzi. Później sytuacja powtarzała sie wielokrotnie.. na jednej z imprez pracowych już wogóle się nie kryli..wystarczyło parę kropel alkoholu a oni do siebie sie kleili..

Rafał nigdy nie awansował .. może dostał podwyżkę ale nic poza tym. Znudził się szefowej ..pojawił sie ktoś nowy.. młody chłopak po studiach. A później nasza szefowa zmieniła firmę a Rafał dostał zwolnienie dyscyplinarne za przechowywanie na kompie filmów pornograficznych.

Zwolnienie jednak zostało anulowane- dogadał się z szefem..wyprosił żeby podarli to dyscyplinarne a on zwolni się sam. Pamiętam że wtedy przyszła do pracy jego zona Ania. Była zrozpaczona że Rafał na takie problemy w pracy.. płakała i mówwiła że wszyscy skrzywdzili Rafała. Byłą wtedy w ciąży i to właścwie ona wyprosiła tą ugodę.

Rafał zwolnił się sam i nadal działa w branży .

Dużo by opowiadać. Są tutaj jednak ludzie których lubię .. i chyba jest tutaj jednak spokojniej niż w Wawie... W warszawie niestety główny szef dzwonił do mnie przez cały czas.. czasami po prostu wyłaczałem telefon żeby mieć spokój.Ile można po pracy rozmawiać o pracy ..a on był zwyczajnie pracoholikiem i zostałał po ptacy dlatego też uważał że dzwonienie do innych około 20 stej jest normalne. Ile razy mnie wrobił w prace po godziniach pracy tego nie da sie chyba zliczyc, a to wszystko przez liczne zlecenia i parcie na kasę. Duże tempo pracy.. masa zleceń ..krótkie terminy...

To tyle o pracy ;)

Twoj M

 Masz ulubioną markę jeansów? Przykładasz do tego wagę? A jaki kolor/kolory lubisz? Jaki faworyzujesz krój? Nogawki klasyczne, obcisłe czy luźne? Wolisz spodnie na suwak (zamek) czy na guziki?

 M.

 Lubię  Levisy i teraz znowu kupiłem sobie levisy hahah ..ale tak naprawdę kupuję spodnie różnych marek.. raczej nie przykładam do tego wagi. A levisy dlatego, że czesto udaje mi się wybrać właśnie tam jakieś fajne spodnie..poza tym dobrze się noszą.

Raczej suwak ale mam też spodnie na guziki- też dośc niedawno kupiłem ale w paryzu.

Ja wybieram raczej ciemniejsze jeansy... lubie taki specyficzny odcień niebieskiego taki brudny niebieski..nie taki granat typowy ani nie niebieskie.

Mogę zrobić zdjęcie ale teraz o tej godzinie przy sztucznym świetle kolor może być troche przekłamany.

Mam też i jeansy granatowe i jaśniejszy odcień. Kiedyś lubiłem czarne ale teraz jakoś niespecjalnie.

Jaki krój faworyzuje..nie lubię obcisłych spodni.. raczej klasyczne, nie zwężane bo pani proponowała mi jakieś dziwnie wąskie spodnie za wąskie .Te które kupiłem mają fajne kieszenie i kolor bardzo mi się podoba.

a Ty..? Jakie spodnie lubisz..?

Masz duzo jeansów..?

Ja chyba jednak lubie kupować jeansy;)

Twój M

 Zobacz na stonę levisa, kupiłem sobie takie: 24504 - Back Pocket Flap

http://www.jeans-online.pl/index.php?levis=levisreg-red-tabreg-jeans-jeans-mens

Hej Misiu a ten email który wrzuciłeś na swojego bloga ten ostatni środa
28 kwietnia to ostatni mail od tego dzieciaka..?

Pisałeś mu cos o mnie..?? Pytał Cię o to co dzieje sie teraz w twoim
zyciu czy tylko pyta o przeszłośc..?

Twój M

 A ja nic nie wiem o Twoich internetowych znajomych... Dużo ich jest?!

Z nikim nie koresponduje. Tylko z Toba. Nie prowadze bloga więc nikt do mnie nie napisze.

Wyobrażam sobie tych wszystkich, za którymi się oglądasz i którzy oglądają się za Tobą, i aż mnie w dołku ściska.

Za  którymi się oglądam hahah ja wiekszośc dnia spędzam w pracy !

Często po pracy jestem padniety..włascwie moje dni są do siebie podobne! Po pracy ide do manufaktury  na obiad lub coś sobie robie w domu. Cześciej jednak wychodzę do manufaktury  na obiad.

Czasami jadałem w pracy bo mamy taka mozliwośc ale za bardzo nie smakuje mi tam jedzenie.

Z manufaktury albo ide na jakieś drobne zakupy albo ide spacerem do domu... w domu właczam komp i piszę do Ciebie. Czasami zerkam na TV ..cos sobie wypiorę i biore prysznic. Czasami cos czytam lub przygotowuję  dla studentów, ewentualnie robię coś dla uczelni  później kładę się spać .I jest juz kolejny dzień.. jest troche inaczej kiedy jadę w teren.. czasami jak przyjezdza do mnie Gosia lub spędzam dzień z Adrianem.

Ostatnio byłem w Krakowie.. w weekend planuje pojeździć na rowerze..pewnie pojeżdzę sam a może razem a Adrianem.. Możliwe że będę spedzał weekend majowy tak samo jak w tamtym roku hahah

Dokończę tą swoją łazienkę i wstawie tą wanne z hydromasażem ..pamietasz że miałem się za to zabrac..  Będę miał prysznic i wanne :))))

Co bardziej lubisz wanne czy prysznic..?

Reasumując: "Dzieciak" nie jest dla Ciebie żadnym zagrożeniem. Ja chcę tylko Ciebie!!!

..ale pisze systematycznie tzn teraz chyba przestanie tak pisać..

 Coś na poprawę humorku. Mnie trudno jest rozśmieszyć, ale przy tym uśmiałem się do łez. Fenomenalna gra słów! Trzeba nie lada błyskotliwości, by zmontować taki dialog.

 http://www.youtube.com/watch?v=2tmbeQwIp1I&playnext_from=TL&videos=fTw_Ddiy-ko

 OK juz właczam :))

 Twój M.

 

Ciekawe jak wyglądasz w samej bieliznie ..no i jak wygladasz bez hahaha

 Spytałeś sie mnie jeszcze jak długo noszę jedną pare jeansów...sam nie wiem zależy od tego jak zachowują sie w praniu. Poza tym ja czesto chodze na przemian w paru tylko spodniach. ..jak sie juz na coś upre to tak jużmam. Jak jakieś mi sie spodobają to noszę je prawie non stop.. a więc piorę je dość często...

Raz kupiłem spodnie które wyrzuciłem po 3 miesiącach.. po 3 miesiacach całkiem się sprały..wyglądały fatalnie. Własciwie Levisów nie wyrzuciłem nigdy. Mam takie spodnie które kupiłem z 5 lat temu tez levisy zakładam je co jakiś czas- bardzo je lubie.

Twój M

chociaz nie ..te levisy o których pisałem mają już osiem lat nie pięć!!!
Kiedyś chodziłem w nich codziennie..później troche mi się znudziły ale
nadal są fajne !!

Ide pod prysznic

A z kim teraz korespondujesz..?
Utrzymujesz kontakt z jakimiś osobami z Niemiec ..??
Czytasz duzo literatury w jezyku niemieckim..angielskim? Ogladasz jakies
kanały w j.niemieckim..chodzi mi o TV. Jezdzisz np do Niemiec co jakis
czas....? Zawsze byłem ciekawy jak angliści..germanisci...cwiczą swoje
umijętności jezykowe.. czy np u Ciebie w domu właczony jest ciagle kanał
z telewzją po niemiecku?
Mnie czasami potrafią umykać jakieś słowa francuskie szczególnie jeśli
długo bym z nikim po francusku nie rozmawiał.
Pewnie ci juz pisałem jak bardzo nie lubiłem niemieckiego ale może
dlatego że jakoś niespecjalnie sie przykładałem do nauki i były tego
efekty hahah

A jaka masz specjalizacje ze studiów..? Ja mam w sumie dwie jedna po
inzynierskich i druga po magisterskich . Doktorat jest w sumie pewną
kontynuacją mgrki więc tego nie licze odrębnie.
Twój M

tak zmieniając całkowicie temat to nie chcesz przesłac mi swojej
fotki..?

Przeslij
proszeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee.........................:))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

pamietasz jak pisałeś mi o tych fotkach które sobie jakis czas temu
robiles.. takich seksownych ..nadal pstrykasz sobie takie foty...??
I juz jestem grzeczny ..o nic wiecej nie pytam;)

Twój M

 (…)
Mialem byc grzeczny.. juz bede haha

Calus

Twoj M

 Kolor niebieski oznacza cytaty z moich listów do autora - przyp. red.

01:29, narcyzpierwszy
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 maja 2013

Marcinku,

teraz na spokojnie przeczytałam Twój list i rozumiem każde słowo, każdy żal jaki masz wobec świata i ludzi. Ta, która mówiła o piłeczce, zrobiła to samo i chyba w "lepszym stylu", niż Marcin. Jako Twoja przyjaciółka powinna  wiedzieć najlepiej, co czujesz po pierwszej, niespełnionej miłości. Zatem wiedząc, najpierw kota zagłaskała, a potem wyrzuciła. Nie oceniam jej, tylko stwierdzam fakty, o których wiem. Nie wiem natomiast dlaczego tak się dzieje, że kiedy poznajesz kolejne osoby i starasz się być miły(Przecież na początku każdy taki jest), tracisz je jedna po drugiej. Może istotnie jesteś zbyt naiwny, by ocenić właściwe intencje i pragnienia ludzi, którzy chcą mieć z Tobą kontakt (Mistyfikacja Marka). W tym przypadku o poznaniu nie decyduje wyłącznie inteligencja i intuicja, tu potrzeba wielu innych umiejętności, szczególnie prospołecznych. Ale i to nie wystarczy, by ludzie Ciebie nie oszukali. Wiem sama, jak jest. Może trafiałeś na ludzi tak pogmatwanych, którzy nie potrafili budowac relacji z drugim człowiekiem, potrafili się przypodobać, gdy byłeś potrzebny, a jak na horyzoncie pojawiał sie ktoś inny znikali. Ludzie bardzo często nastawieni są na spełnianie własnych potrzeb, ambicji, marzeń, druga osoba jest im potrzebna jak trampolina, jest nieistotna w ich zyciu, ponieważ nie liczą się z jej uczuciami.

Zatem, jeśli dobrze zanalizujesz swoje związki, to szybko odkryjesz dlaczego tak było. Zresztą kiedyś Ci o tym już pisałam.

Ze świecą trzeba szukać osoby, która oprócz siebie, chce pomóc w realizacji potrzeb partnera. Związek, to układ dwóch osób, z których każda ciągnie w swoją stronę, szczególnie wtedy, kiedy uczucie przygasa, a przyjaźni nie nawiązały, to musi się rozpaść.

 Marcinku,

cokolwiek myślisz o ludziach, jak bardzo ich nie lubisz, jak bardzo się ich boisz, jak bardzo się na nich zawiodłeś, jak bardzo nie wierzysz w siebie, w swoje uczucia, który wygasły i nikt ich nigdy nie wskrzesi, pamętaj, że jesteś naprawdę bardzo wartościowym człowiekiem.

 Nie musisz mnie lubić, nie musisz mnie traktować wyjątkowo, jednak nie pozwolę teraz Ci odejść z rzeczywistego świata.

Mimo wielu trudności i przszkód, prób udawadniania  Tobie przez innych, jaka jestem obrzydliwa, nie zrywam kontaktu, chociaż się wstydzę za zachowania moich bliskich i dalszych członków rodziny. A może to jest tak, że boją się o utratę swojego "skarbu", który nie zradza, nie zawodzi, pomaga, realizuje potrzeby innych, bo swoje poczekają. Myślę, że w tym wszystkim jest jakaś taktyka.

Przecież nie udowodnię, że jestem wielbłądem, zresztą Ty też.

Jakoś ten matrix sobie tłumaczę, by nie zwariować. Nie zrobiłam tego tylko dlatego że jesteś Ty. Widzisz też Cię wykorzystuję, ale w szlachetnym celu, ratowania mnie z "czarnej dziury".

 Mam jednak odrobinę wiary, że to, iż jestem w Twoim życiu, trochę Ci pomaga. Jeśli napiszesz, że nie potrzebujesz mnie i podasz mertoryczne argumenty, dlaczego masz mnie dosyć i chcesz zostać sam, to proszę bardzo zrywaj ten kontakt.

Nie wiem tylko, czy Twoja mama sie na to zgodzi?

 "Pamiętaj, bo po to przecież jestem, żebyś mnie ujął w dłonie i...(...)"

 Bardzo dużo spokoju, morza ciepłych uczuć, poprawy nastroju i wiary we mnie. Czasami jeden człowiek wystarczy, by jeszcze w sens zycia uwierzyć.

 Maryla

 

 Jak zapewnić Janowi szczęśliwe życie? Wystarczy bezwarunowo kochać Jasia!

 Marylu!

 Wiedziałem, że napiszesz, iż Ela zrobiła tak samo, jak ci, których wcześniej krytykowała. Następnie Sylwia, a nawet przygłupia Dorotka poszły w jej ślady. Każda z tych osób powtarzała jak mantrę, że te przed nią nie zasługiwały na mnie, a ona jest tą właściwą, tą mi pisaną, która nigdy nie zawiedzie. Może się zdziwisz tym, co teraz napiszę, ale ja nie mam żalu do tych ludzi. Owszem, zawiedli mnie (najbardziej Marcin, potem Ela, najmniej Dorotka, bo mi na niej nie zależało). Oczywiście lista jest znacznie dłuższa, bo w końcu żyję już trochę na tym świecie, a dokładnie pół życia poświeciłem na szukanie miłości. Prawdą jest jednak, że ja też ich zawiodłem. W bliskim związku uczuciowym trudno ze mną wytrzymać, bo – jak już wczoraj napisałem – mszczę się na ukochanym za całe doznane zło, które pozostawiło niezatarte piętno na mej duszy. Przypominam jeża – nie wiadomo, jak mnie złapać, żeby się nie pokłuć. Skrzywdzony zawsze będzie odtwarzał traumę, którą w sobie nosi, przy czym będzie się on naprzemiennie wcielał w rolę ofiary i własnego kata. Poczytaj „Miłość, seks i serce” Lowena – tam ten mechanizm jest dobrze zanalizowany. Psychoanaliza nazywa go przymusem powtarzania. Jeśli bito Cię w dzieciństwie, istnieje duże prawdopodobieństwo, że sama będziesz agresywna wobec partnera i dzieci. Tak samo działa przemoc psychiczna, której ja byłem poddany.

 Zawiodłem wszystkich ważnych dla siebie ludzi, a oni zawiedli mnie, ale najgorsze jest to, że rozczarowałem się samym sobą. W żadnym z moich związków nie radziłem sobie ze złymi emocjami. Np. Marcina skrzywdziłem tysiąc razy (głównie słowem), on mnie kilka, za to czynem. Jak już powiedziałem, nie czuję złości na tych ludzi, tylko rodzaj tępego bólu, gdy wracam do nich myślą. Skrzywdziłem ich dotkliwie, ale – jak mówi Ania – nie zabiłem im matki ani ojca ani nie zrobiłem niczego, co uprawniałoby ich do spalenia za mną mostów. Jeśli się powiedziało komuś tysiąc razy z żarem w głosie i oczach „Kocham cię i nigdy cię nie opuszczę”, to nic nie usprawiedliwia porzucenia. NIC. Tym bardziej, że miłość Marcina i Eli nosiła wszelkie znamiona miłości bezwarunkowej: oboje kochali mnie tak, jak się kocha wytęsknionego jedynaka, a ja kochałem ich jak matkę, której tak naprawdę nie miałem. Oboje, świadomie lub nie, stworzyli mi upragnione dzieciństwo, uzależnili od siebie emocjonalnie, materialnie, mieszkaniowo i finansowo, by z dnia na dzień wszystkiego mnie pozbawić. W „Tunelu” Ernesto Sabato bohater mówi do ukochanej: „Oszukałaś ślepca!”, dając jej do zrozumienia, że dopuściła się najohydniejszej ze zbrodni. Marcin i Ela zrobili coś jeszcze potworniejszego – oszukali dziecko, bo tym de facto dla nich byłem. Ania powiedziała kiedyś, nie wiedząc, że parafrazuje Sabato: „Ludzie na całym świecie się rozstają. Tak było, jest i będzie. Nie ma w tym nic niezwykłego. Jednak Marcin i Ela nie rozstali się z parterem, bo ty byłeś dla nich kimś znacznie ważniejszym. Wiedzieli, kim jesteś. Znali cię lepiej niż twoja rodzona matka. Znali twoją psychikę, wrażliwość i traumatyczne dzieciństwo. Rozpieścili Cię materialnie i emocjonalnie do granic możliwości, niczym Ewelina Krzycka („Dobra Pani”) Helkę, a potem zostawili na pastwę losu. Oni oszukali dziecko! Tego nic nie usprawiedliwia – żadne twoje fochy, napady złości, humory, depresje, kaprysy, werbalna agresja. Po prostu nic. Dziecko to dziecko. Intelektualnie możesz być dorosły, ale emocjonalnie zawsze będziesz dzieckiem, a oni mieli tego świadomość”.

 Marek nie zasługuje, by być wymienianym w tym towarzystwie (on też miał czelność krytykować Marcina!). To był oszust i idiota, i nigdy nic mi nie dał poza mrzonkami, a Marcin i Ela przez dłuższy czas dawali mi więcej, niż sami mieli. Zanim tak nikczemnie ze mną postąpili, byli uosobieniem szlachetności.

 Rada dla Ciebie: Niczego mi nie obiecuj, niczego nie musisz mi dawać, po prostu bądź stałym elementem mojego życia.

 Dobrej nocy!

 Marcin

04:03, narcyzpierwszy
Link Dodaj komentarz »